związek6 błędów, które popełniasz w miłości

Wejść w związek bardzo łatwo, ale zbudować trwały i szczęśliwy znacznie trudniej. Jeśli zależy ci na dobrej relacji, upewnij się, że nie popełniasz jednego z najczęstszych błędów.

Co daje mi prawo do pisania takich tekstów? Kilka rzeczy. Przede wszystkim czujne oko. Myślę, że jestem dobrą obserwatorką rzeczywistości. Interesuje mnie świat i ludzie, interesują mnie relacje między nimi – jako dziennikarkę, pisarkę, blogerkę i jako człowieka. Z tych obserwacji powstało całkiem sporo wniosków.

Napisałam furę artykułów poświęconych tematyce relacji damsko-męskich i partnerstwa. Rozmawiałam z ekspertami (psychologami, seksuologami, trenerami), przeczytałam wiele książek na ten temat, przekopałam się przez niezliczone badania, korzystałam z rad cenionych doradców.

Mało tego! Czytałam komentarze pod swoimi tekstami, dzięki czemu wiem, które opinie zasłyszane od specjalistów, wynikające z raportów naukowych czy wyczytane w mądrych publikacjach, mają odzwierciedlenie w życiu, a które są mocno naciągane.

I wreszcie – od 8 lat jestem w szczęśliwym związku (od 6 lat w małżeństwie) z człowiekiem, który jest moim przyjacielem i bratnią duszą. Chyba mamy to w genach, bo moi rodzice świętowali niedawno 30. rocznicę ślubu, a teściowie – 50. Więcej o sekrecie naszej relacji pisałam w tym tekście.

Wniosek? Lepiej uczyć się na cudzych błędach. Ty opisanych poniżej dla swojego dobra nie popełniaj.

1. Myślisz, że możesz zmienić partnera

Sorry, Winnetou. To raczej płonne nadzieje. Niestety, wiele osób, wśród których niestety przeważają kobiety, wmawia sobie, że nie dostrzega wad partnera – albo że nie są one aż tak ważne. I żywi głębokie przekonanie, że facet się zmieni. To duży błąd.

Co oznacza, że nie zmienią:
• Alkoholika, który nie chce przestać pić.
• Paranoika, który nie widzi przesady w tym, że sprawdza jej telefon co 5 minut.
• Furiata, który jest agresywny.
• Maminsynka, który uważa za naturalne, że wszystko omawia z matką.
• Hazardzisty, który nie chce przestać grać.
• Lekomana, który nie zaśnie, nie wziąwszy pudełka leków.
Itd.

O nałogach napiszę więcej w punkcie 6.

Na razie zatrzymajmy się przy zmianie. Niektóre kobiety są tak zaślepione miłością, że mogą facetowi wybaczyć wszystko, nawet jeśli to skończony gnojek. A gdy ktoś trzeci próbuje otworzyć im oczy, pojawia się magiczny tekst: „Ale on się zmieni”, co należy rozumieć jako: „Ja go zmienię”. Niestety, tak to nie działa. Nie ma żadnego argumentu przemawiającego za tym, że ktokolwiek miałby się zmienić, jeśli nie dostrzega w sobie wad i nie chce pracować nad swoim charakterem. A już największym błędem jest wiara, że on zmieni się tylko dlatego, że bierzecie ślub. Ktoś kiedyś zażartował, że po ślubie będzie tylko gorzej. To pesymistyczny scenariusz, ale jeśliby wziąć go pod uwagę, warto zrobić wszystko, by przed ślubem było jak najlepiej.

2. Nie starasz się

Niektórzy wierzą, że samo się zrobi. Związek też. Że jakoś to będzie – i optymistycznie zakładają, że będzie dobrze. Tak, jeśli oboje będziecie się starać. Wybaczcie, ale nie wierzę w relację, w której brakuje tego elementu. Nie wierzę, że przetrwa związek, w którym jedno z dwojga (albo oboje) zaniedbali się i nie pielęgnują potrzeb partnera. Miłość polega na tym, że się chce.

• Chce ci się zadbać o wygląd – dla partnera i dla siebie (bo wtedy masz lepsze samopoczucie, co wpływa na wasz związek).
• Chce ci się poświęcić wolny czas na gotowanie, żeby przygotować ukochanemu coś smacznego i zdrowego.
• Chce ci się być dla partnera atrakcyjną zarówno fizycznie, jak i psychicznie.
• Chce ci się kupować świeże kwiaty i dodatki do waszego mieszkania, w którym razem mieszkacie.
• Chce ci się realizować spontaniczne pomysły, by było między wami fajnie.
• Chce ci się od razu wyjaśniać nieporozumienia.

Można też inaczej. Można przez cały dzień łazić w brudnym dresie, czekać, aż partner pierwszy wymyśli sposób na spędzenie wolnego czasu, nie przejmować się posiłkami, nie robić nic, by w sypialni było miło. Można manifestować niezależność („nie będę stała przy garach”) i pewność siebie („i tak mu się podobam, nawet z tłustymi włosami”), żywiąc przekonanie, że on powinien cię kochać taką, jaka jesteś.

Oburzona? A teraz dobrze się zastanów, czy chciałabyś, żeby twój facet – niegdyś przystojny, atrakcyjny, z pasjami – stał się otyłym, pozbawionym marzeń i zainteresowań gościem, który najchętniej nie podnosiłby się z kanapy?

Szczególnie zwróć uwagę na potrzebę wyjaśniania nieporozumień. W naszym związku zgrzyty pojawiają się bardzo rzadko, ale jeśli już są, to na bieżąco wszystko sobie wyjaśniamy. Pytamy: co się z nami dzieje? To nie jesteśmy my. To wszystko przez… i tu padają konkretne argumenty. Potem jest przytulenie, całus, kocham cię – i po sprawie. I żeby było jasne: starać powinny się obie strony.

A tak ma marginesie – gdy mój syn zwiąże się kiedyś z jakąś kobietą, byłabym na nią wściekła, gdyby się okazało, że ona o niego nie dba. AKTUALIZACJA: I oczywiście będę równie wściekła, jeśli okaże się, że to on nie dba o swoją kobietę.

3. Zakochujesz się w swoim wyobrażeniu

Świetnie opisała to znana amerykańska specjalistka ds. związków dr Barbara De Angelis w poradniku „Czy będzie z nas dobrana para?”. Myślę, że to jest bardzo częsty błąd, który popełniają kobiety – tworzą sobie wyobrażenie mężczyzny i się w tym wyobrażeniu zakochują. Co oczywiście prowadzi do rychłego rozczarowania. Dotyczy to przede wszystkim związków stworzonych pochopnie, zbyt szybko, z człowiekiem, którego zna się słabo lub praktycznie wcale. Takie ryzyko istnieje zwłaszcza wtedy, gdy mylisz uczucie z pożądaniem, ale o tym w następnym punkcie.

Dr De Angelis pisze tak: „To nie konkretny człowiek budzi w nas uczucia, lecz osoba, którą zgodnie z naszymi nadziejami ten ktoś może się stać. (…) Aby związek z mężczyzną był zdrowy, trzeba kochać go za to, kim jest teraz, a nie pomimo tego, kim jest dziś, lub w nadziei na to, kim będzie jutro. (…) Przy nawiązywaniu bliższej znajomości trzeba mieć zupełną pewność, że kocha się tę osobę, szanuje i lubi ją taką, jaka jest OBECNIE. Można oczywiście mieć pewne życzenia pod adresem partnera – nie każde pragnienie jest złe. (…) Ważna jest ocena generalna: wystarczy mi to, co jest”.

Pamiętasz pierwszy punkt tego tekstu? Przypominam: błędem jest przekonanie, że można zmienić partnera. Tutaj sytuacja jest podobna. Nie zakochujesz się człowieku z krwi i kości, ale w tym, co stworzyła twoja wyobraźnia. Czy może z tego wyniknąć cokolwiek dobrego?

4. Mylisz uczucie z pożądaniem

Mówią i piszą o tym wszyscy: i prof. Zbigniew Lew-Starowicz, i prof. Bogdan Wojciszke. A tak wiele osób ma to na sumieniu! Nie tylko kobiety. Początki związku są zawsze cudowne. Łatwo zachłysnąć się nową relacją i człowiekiem, który wkracza w nasze życie, szczególnie gdy tracimy dla niego głowę. Wszystko jest wtedy wspaniałe. Każde spotkanie, każda wiadomość, każdy telefon, każdy pocałunek, seks, wszystko jest nieziemskie. Zwłaszcza ten seks. Tylko że w przypadku nas, kobiet sprawa nie jest taka prosta.

Czytałam kiedyś badania, z których wynika, że po każdym intymnym zbliżeniu z facetem nasz mózg produkuje hormony odpowiedzialne za uczucie przywiązania. Nie jest więc nam tak łatwo jak mężczyznom uprawiać seks dla sportu i totalnie oddzielić go od uczuć – to kwestia budowy mózgu, a na tę kompletnie nie mamy wpływu. To dlatego, gdy facet cię kręci, jest szarmancki, a już szczególnie, gdy seks jest super, po miesiącu takiej znajomości oznajmiasz koleżankom, że znalazłaś miłość na całe życie.

Być może tak właśnie jest.

A może nie.

Według uczonych ta druga opcja jest znacznie bardziej prawdopodobna. Eksperci twierdzą, że prawdziwe, głębokie uczucie – miłość – potrzebuje czasu. Nie pojawia się z dnia na dzień. Dojrzewa. To, co czujemy na początku, to pożądanie. Może też zakochanie. Dopiero pożądanie + zakochanie mogą, choć nie muszą przerodzić się w miłość. Gdy jednak pożądanie czy raczej namiętność słabną, myślimy, że uczucie gaśnie albo mija. To właśnie ten moment, który rozstrzyga o przyszłości relacji: ta albo umrze śmiercią naturalną, albo przerodzi się w dojrzałe uczucie.

Prof. Bogdan Wojciszke w książce „Psychologia miłości” tłumaczy, że „namiętność intensywnie rośnie, szybko osiągając swoje szczytowe natężenie, i niemal równie szybko gaśnie. (…) Namiętność nie może wzrastać w nieskończoność, podobnie jak największa nawet lawina nie może spadać bez końca. Załamanie wzrostu namiętności jest więc nieuchronną konsekwencją jej początkowo lawinowego wzrostu.”.

Miłość to według profesora namiętność + zaangażowanie + intymność. Namiętność z czasem słabnie, wzrasta natomiast zaangażowanie, przygasa też, choć nie tak gwałtownie jak namiętność, intymność.

Dobrze widać to na wykresie:

Przy okazji – również prof. Wojciszke podkreśla, że jednym ze składników miłości jest pragnienie dbania o dobro partnera. To à propos punktu 2.

5. Tracisz niezależność

Moja teściowa wspomina czasem pewną kobietę. Była totalnie uzależniona od swojego męża, z którym spędziła całe życie. On robił za nią wszystko. Ogarniał sprawy domowe i finansowe. Kiedy byli już w zaawansowanym wieku, ta kobieta podczas spotkania z moją teściową wpadła w przerażenie:

– Co to będzie, gdy on umrze? – panikowała. – Jak ja sobie poradzę? Ja nie umiem nawet wypłacić pieniędzy z bankomatu.

Jakkolwiek to zabrzmi, ta kobieta na swoje szczęście zmarła pierwsza. Jej małżonek odszedł kilka miesięcy później.

Nie idź tą drogą! Nie, nie po to, żeby zgrywać niezależną buntowniczkę i feministkę, która dla samej zasady sama będzie wbijać gwoździe, choć ma pod bokiem faceta, który mógłby ją w tym wyręczyć. Chodzi o ciebie. O to, że utrata niezależności jest dla każdego bardzo, bardzo niekorzystna.

To tyczy się również sytuacji, w której tak bardzo zatracasz się w związku, że zapominasz o przestrzeni dla siebie. Zaniedbujesz swoje pasje i zainteresowania, 100 procent swojego czasu poświęcasz drugiemu człowiekowi (szlachetne, ale bezsensowne). Nie ma już ciebie. Jesteście tylko wy.

Taka sytuacja jest niebezpieczna i w dłuższej perspektywie może rodzić frustrację, a nawet uczynić cię nieszczęśliwą. Każda kobieta, która popełnia ten błąd, powinna odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań:
• Gdyście się rozstali, czy i jak na siebie zarobisz? Czy utrzymasz się bez jego pieniędzy?
• Gdyby jego zabrakło, będziesz umiała obsłużyć domowe urządzenia i ogarnąć sprawy, które teraz są wyłącznie na jego głowie?
• Czy nie będziesz kiedyś żałować, że zrezygnowałaś ze swoich pasji?
• Czy nie będziesz kiedyś żałować, że nie spełniłaś marzeń pod czyimś naciskiem?
• Czy warto dla kogokolwiek rezygnować ze swoich przekonań i planów?
• Czy ktoś, kto oczekuje, żebyś z nich zrezygnowała, jest wart twojego uczucia?

Można być ze sobą praktycznie 24 godziny na dobę, razem mieszkać, pracować i wychowywać dziecko, a mimo to zachować niezależność – jak my.

Można też widywać się wczesnym rankiem i późnym wieczorem, mieć swoje sprawy i odmienne zainteresowania, a mimo to niezależność utracić.

Zawsze to podkreślam: związek to nie więzienie. Potrzebujesz w nim przestrzeni dla siebie i wolności. O tak, potrzebujesz wolności!

6. Tolerujesz nałogi

Dr Barbara De Angelis wymienia nałogi jako pierwszą wśród fatalnych wad, które są tak określane, bo wpływ, jaki wywierają na stosunki dwojga ludzi, jest rzeczywiście fatalny. Niedobrze, jeśli od początku przymykasz oko na nałogi partnera. Dr De Angelis jest w swoim osądzie bezkompromisowa – i ma rację, gdy pisze, że skutki fizjologiczne substancji uzależniających są powszechnie znane, nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z rozmiarów i charakteru szkód emocjonalnych wywoływanych przez nałóg.

Jakie są to skutki i na czym polega ich zło?
• Kochając człowieka uzależnionego, znajdujesz się w szczególnym trójkącie miłosnym, którego trzecim elementem jest czynnik uzależniający.
• Darząc uczuciem nałogowca, kochasz niewolnika.
• Ofiara nałogu traci więź uczuciową z partnerem.

Nieważne, od czego uzależnił się twój partner – alkoholu, prochów, hazardu, leków, wydawania pieniędzy, pracy, papierosów, seksu, pornografii. Wchodzisz w bardzo niebezpieczny układ, w którym zawsze będziesz na drugim miejscu – za nałogiem. Dr De Angelis uważa wręcz, że jeśli podejrzewasz partnera o nałóg albo masz pewność co do jego uzależnienia, musisz postawić ultimatum: albo on postara się o pomoc i zacznie z tym walczyć, albo z wami koniec. Pamiętaj poza tym, że osoba uzależniona np. od silnych substancji, ma stępione uczucia wyższe i zwyczajnie nie jest w stanie stworzyć związku opartego na partnerstwie.

Dr Barbara De Angelis uważa, że najlepiej w ogóle nie wchodzić w związki z nałogowcami. Nie oznacza to bynajmniej, że człowiek uzależniony nie zasługuje na miłość. Powinien jednak NAJPIERW uwolnić się od nałogu.

Oczywiście należy być sprawiedliwym – każdy może znaleźć się na życiowym zakręcie, czy to mężczyzna, czy kobieta. Ale przypomnij sobie, o czym pisałam na początku:

Kobiety muszą sobie uświadomić, że nie zmienią nikogo, kto nie chce się zmienić!

I tutaj postawmy kropkę.

Ewa

wykres pochodzi z książki Bogdana Wojciszke „Psychologia miłości”, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003

2

  • Jarek Cieśla

    Hm jeśli moja wina jest lub jestem nie znośny i dziewczyn o tym mówi to chyba dobrze przynajmniej możemy szczerze powiedzieć sobie o wszystkim. Niektóre z tych błędów ostrzegałem się tak by nie ukrywać czegoś co może zepsuć nasz związek a może kiedyś małżeństwo. Fajny post można dużo o sobie dowidzieć się i o tym co źle robię.

  • Małgorzata Nowakowska

    Pozostaje mi mieć nadzieję, że będziesz tak samo wściekła na syna, jeśli okaże się, że to on nie dba o swoją kobietę i tylko przypadkiem zapomniałaś o tym napisać. 🙂

    • conatonatorscy.pl

      Oczywiście, że tak! Dopiszę, żeby nie było wątpliwości. Dzięki!

  • Palec pod budkę

    Wszystkie zmiany muszę wyjść z nas, ale fajnie mieć kogoś bok, kto Nas wspiera. dobry tekst