Najpiękniejsze zdanie, jakie usłyszałam od mojego męża

Kocham cię. Uwielbiam. Ubóstwiam. Jesteś piękna. Jesteś wspaniała. Nie, nic z tych rzeczy. Najpiękniejszy tekst, jaki usłyszałam od męża, wcale nie dotyczył… mnie.

Są takie dni, kiedy wszystko staje na głowie. Te dni mają wspólny mianownik: choroba. Czy konkretniej: choroba dziecka. Mały łapie wirusa, za chwilę uprzejmie dzieli się nim z mamą (jest w końcu tak dobrze wychowany!), a mama z tatą. Skutek: chore dziecko siedzi w domu z chorymi rodzicami. Lecz gdy prowadzi się własną firmę i gonią terminy, nie ma zmiłuj! Rafał próbował skupić się na obowiązkach, ale szło opornie… Katary, kichanie, kaszel jego, mój, synka. Piecuszyliśmy się więc w domu, wirusy krążyły wokół nas jak szalone. Czas wypełniały nam klocki, książeczki, przez chwilę komputer, chusteczki higieniczne, syropki, bajki, samochodziki, apsiki itp.

Którego dnia zaproponowałam, żebyśmy wyszli po obiedzie chociaż na pół godziny. Zażyć „świeżego” powietrza (choć jakie ono świeże, gdy normy smogowe permanentnie przekroczone), przewietrzyć głowę, zmienić otoczenie. Kiedy tak spacerowaliśmy we troje po osiedlu, dopadły mnie wyrzuty sumienia, że praca leży odłogiem. Bo Filipek cały dzień z nami, a nie u dziadków, więc 90% czasu w chorobie poświęcamy jemu, na zmianę albo razem.

– Nie jesteś zły, że tak czas przecieka przez palce? – zapytałam.

– Czy jestem zły? To jest najpiękniejszy czas w moim życiu, więc jak mogę być zły? – odpowiedział.

A to był najpiękniejszy tekst, jaki od niego usłyszałam, choć znamy się już kupę lat. To naprawdę niesamowite i niezwykle rzadkie wyznanie u mężczyzny! Każdej z Was życzę takiego męża i ojca na 100%.

Ewa

8

  • Pawel Komosa

    ładnie powiedziane

  • Angelika | myikultura.pl

    Bo nieważne jest czy człowiek jest biedny czy bogaty, ważne jest jeśli daje się drugiej osobie swój czas, bo tego nikt nam nie odbierze <3