Najcudowniejsza rzecz w wychowaniu drugiego dziecka

„Co za złote dziecko ten wasz Krzyś!”, „Jaki grzeczny!”, „W ogóle jakby go nie było” – często słyszymy o naszym drugim synku. Fakt, jest bezproblemowy. Czy to znaczy, że Filipek nie był/nie jest złoty? Ależ oczywiście, że był i jest! Tylko my jesteśmy inni.

Nie jest to miejsce na powtarzanie oklepanej prawdy, że dziecko to życiowa rewolucja. Kto dzieci ma, ten wie. Jak to więc możliwe, że tak często na jednym dziecku się nie kończy? Za chwilę zdradzę wam tajemnicę.

Gdy porównuję wychowanie moich dwóch synów (29 miesięcy + 4 miesiące), nie mogę się nadziwić, ile luzu mamy przy młodszym. Niemowlęctwo Filipa dało nam popalić – a w zasadzie popalić daliśmy sobie sami! Poczucie utraty wolności, dające w kość lęki separacyjne, usypianie na godziny, bujanie, bez przerwy bujanie, 17 miesięcy nieprzespanych nocy – nigdy tego nie zapomnę! Nie powiem, bywało ciężko. Więc co, młodszy jest takim wyjątkiem?

Nie. To nasze podejście jest inne. Krzysia nie usypiam na żadne godziny – śpi, kiedy chce i ile chce. Jasne, że drzemki po 15–20 minut wkurzają, ale jeśli dziecko budzi się po nich radosne i roześmiane, to trudno. Filipa po nieudanych drzemkach potrafiłam przez pół godziny bujać, aby dospał. Teraz nie mam na to ani czasu, ani siły, ani ochoty!

Cyca młodzianowi nie ograniczam – karmię na żądanie, nie na godziny. Daję szansę, by zasnął sam – co zdarza mu się zwłaszcza nad ranem, gdy jemy śniadanie, a on leży sobie na bujaczku.

Tak, Krzyś budzi się w nocy. Nie zawsze chce mi się wstać i odłożyć go do jego łóżeczka. Mieliśmy nosa, kupując największe łóżko w IKEI do naszej sypialni 😉 Potem rankiem mówię do męża:

– I znowu Krzyś spał z nami prawie całą noc.
– Wiem.
– Nie przeszkadza ci to?
– A w czym?
– No właśnie, mi też nie. Przecież wiem, że to nie będzie trwało wiecznie.

I to jest właśnie ten sekret: przy drugim dziecku masz ten luz, bo wiesz, że wszystko kiedyś się skończy, że maluch ze wszystkiego wyrośnie!

Przy Filipie rozpaczliwie wyczekiwałam pierwszej przespanej nocy. Ta nastąpiła późno, choć słyszałam teksty w stylu: „Ma osiem miesięcy i ciągle się budzi? Przerąbane! Daj mu kaszkę, chłopak się naje, to i będzie dobrze spał”. Yyy… Taką radę mogłam usłyszeć tylko od matki karmiącej butlą – matka karmiąca piersią wie, że starsze dziecko nie budzi się z głodu, tylko z powodu przywiązania do cyca. Sprawdziłam na własnej skórze: Filip odstawiony od piersi szybko zaczął przesypiać noce.

Krzyś śpi nie najgorzej, ale nawet gdy budzi się w nocy częściej niż 2–3 razy, nie wpadam w panikę i nie gryzę ścian. Bo wiem, że ze wszystkiego wyrośnie! Nie googluję na wariata, szukając przyczyny. To naprawdę cudowna rzecz – ta świadomość, że dzieci tak szybko ze wszystkiego wyrastają. Nieprzespane noce, kolki, pchanie wózka, problemy z drzemkami – wszystko się kiedyś kończy.

Przy Filipie miewałam kiepski humor po nocy tak zwanego „wiszenia na cycku”. Wydawało mi się, że tak będzie już zawsze. Zabawne, prawda? Teraz Krzyś też czasem lubi sobie „powisieć”. A ja się tym zupełnie nie przejmuję. Wręcz przeciwnie – myślę: niech pije jak najwięcej! Cyca też nie będzie ssał wiecznie, a mleko matki to w końcu skarb.

Filipek wyrósł ze wszystkiego – nieprzespanych nocy, kiepskich, 30-minutowych drzemek, noszenia na rękach, bujania, kołysania itp. Dziś jest naszym przyjacielem, z którym chodzimy na długie wycieczki, po kawiarniach i restauracjach, rozmawiamy z nim na wszystkie tematy i przede wszystkim – wszyscy śpimy po ludzku 😉 A Krzyś – dopiero co się urodził, a już zaczął piąty miesiąc życia. To niewiarygodne, jak ten czas leci! Zdążył już wyrosnąć z tak zwanego wieczornego marudzenia fizjologicznego (często branego za kolkę). Dziś jest jak do rany przyłóż.

Gdy słyszę rady, żeby niemowlaka nie przyzwyczajać do noszenia, bujania, rączek, zasypiania przy cycu etc., to oblewa mnie zimny pot. Dziecko ma spać tylko w swoim łóżeczku! Nie wolno spać razem! Zastosuj trening snu. Broń Boże nie noś! A dajcie spokój z takimi „radami”. Dzieci to nie roboty.

Tracy Hogg pod tym względem nie jest moim autorytetem – znacznie bardziej przemawia do mnie system opiekuńczy Harveya Karpa, który zaleca, by maluszki traktować z szacunkiem i niebywałą czułością. Według niego pierwsze trzy miesiące życia dziecka to tzw. czwarty trymestr. Nieprzystosowanym do życia poza brzuchem mamy niemowlęciu trzeba odtworzyć warunki, jakie znało przez ostatnich 9 miesięcy. Karp zaleca, aby maluszka ciasno owijać, kołysać, włączać szum, pozwalać mu ssać, ile tylko chce. Uwielbiam metodę 5S!

Często czytam wpisy młodych matek: „Zasypia tylko na mnie, co robić?!”, „Nie chcę go nosić, żeby się nie przyzwyczaił”, „Budzi się co 15 minut na cyca!”. Ha, sama jeszcze niedawno szukałam rad. Dziś jestem osobą, która ich udziela. Najczęściej piszę:

„Spokojnie, dostosuj się do potrzeb dziecka, wszystko minie!”.

To jest właśnie najcudowniejsze w wychowaniu drugiego dziecka – ta świadomość poparta doświadczeniem. Dopiero co lulałam mojego starszego syna, a dziś jest już na liście przedszkolaków. Dlatego zmieniłam podejście i zamiast modlić się, by moje młodsze dziecko szybciej dorosło, celebruję okres niemowlęcy, bo syn już nigdy nie będzie ze mną związany tak jak teraz. A problemy? Tajemnicę już znacie.

Ewa

2