Luz. 10 lekcji z książki Tatiany Mindewicz-Puacz

Przeczytałam poradnik „Luz. I tak nie będę idealna” mentorki, ekspertki od komunikacji interpersonalnej i masowej, mówczyni motywacyjnej i trenerki Tatiany Mindewicz-Puacz. Oto, co z niej wyniosłam.

Warto czytać takie książki, bo wiem, jak wiele kobiet łączą podobne problemy: brak wiary w siebie, chorobliwa ambicja, pragnienie bycia doskonałą, deprecjonowanie własnych osiągnięć, wyrzuty sumienia, że za mało czasu poświęca się dziecku albo pracy. Potwierdzasz zeznania? No to czytaj dalej.

1# Nie będziesz idealna

Mówi o tym już sam tytuł, a autorka powtarza to potem kilkakrotnie. Nie będziesz idealna, bo masz być wystarczająco dobra – jako matka, partnerka, córka, pracownica. Zbyt wiele kobiet dąży do perfekcyjnego wypełniania przypisanych im ról. A to niemożliwe. W pewnym momencie musi się pojawić frustracja, wycieńczenie, złość, poczucie niemocy. Rozwiązanie? Po prostu odpuść. Ja to zrobiłam, o czym napisałam w tekście: „Jedna rzecz, która zmieni twoje życie”. Według Tatiany to mit, że zawsze musisz dawać z siebie sto procent. Nie musisz, bo to prosta droga do żalu, wściekłości i wyczerpania. Na sto procent rób tylko to, co CHCESZ zrobić. Bycie idealną jest nie tylko niemożliwe, ale wręcz nudne i nikomu do szczęścia niepotrzebne. Ani tobie, ani twojemu partnerowi, ani twoim dzieciom. Ani nikomu innemu.

#2 Koncentruj się na tym, co możliwe

Załóżmy, że masz kompleks na punkcie nóg: uważasz, że są za krótkie. Być może spędziłaś niemal całe swoje życie, nienawidząc ich, dołując się z ich powodu, a nawet rezygnując z wielu okazji, bo przez kompleksy coś sobie odpuściłaś (faceta albo rozmowę kwalifikacyjną, z góry zakładając, że i tak nie masz szans). Tymczasem Tatiana radzi: „Zostawiamy to, na co nie mamy wpływu, a zajmujemy się tym, co możemy zmienić”. Nie masz wpływu na wiele aspektów swojego wyglądu, na swoją przeszłość czy zachowania innych ludzi. Jak wiele energii zamierzasz więc na to jeszcze zmarnować? Skończ z tym, a z miejsca będziesz miała lepsze samopoczucie. „Trenowanie, koncentrowanie uwagi na tym, co jest możliwe do zrobienia, niesamowicie zwiększa skuteczność naszych działań”.

#3 Pozwól sobie popełniać błędy

To naprawdę superrada, którą musiałam sobie powtórzyć co najmniej parę razy, żeby się utrwaliła. Pozwól sobie popełniać błędy. Pozwól sobie popełniać błędy. To rozszerzenie pierwszego punktu, w którym napisałam, powtarzając za Tatianą, że nie będziesz idealna (chwała Bogu) i nie zawsze musisz dawać z siebie sto procent. A nawet jeśli dasz, musisz zaakceptować ryzyko porażki. Przyznaję, że przez długi czas miałam z tym problem. Chciałam być we wszystkim najlepsza i wydawało mi się, że jeśli tylko będę ciężko pracować, nie zaliczę wpadki. Dziś wiem już, że nie wszystko od nas zależy, że można harować jak dzika, a mimo to popełnić błąd – i dobrze, bo na błędach uczymy się najwięcej. Poza tym chwilowe potknięcie nie przekreśla naszych sukcesów i wcale nie znaczy, że jesteś do niczego. Naprawdę!

#4 Mówienie o sobie dobrze to umiejętność

Przyznaję, że to też dało mi do myślenia. Tatiana wyjaśnia, że docenianie własnych osiągnięć i zalet, odpowiednio wysoka samoocena (nie mylić z zarozumialstwem) i ciepły stosunek do samej siebie nie są cechą wrodzoną, a nabytą. Innymi słowy – to nie dar, a umiejętność. Możesz się tego nauczyć. Każda z nas może! A to oznacza, że trzeba, warto, powinno się pracować nad sobą i swoim charakterem. Tylko pomyśl: jaki ma sens wiecznie użalanie się nad sobą? Jaki sens ma wmawianie sobie, że się niczego nie osiągnęło, że niewiele się umie? Żaden. Sporo zajęło mi czasu, zanim wreszcie to do mnie dotarło. Ale dotarło – ostatecznie lepiej późno niż wcale.

#5 Nie jesteś skazana na żaden model funkcjonowania

Kobietom, które dojrzewały w przekonaniu (wpojonym np. przez matkę czy babcię), że trzeba czy – jeszcze gorzej – wypada zachowywać się w określony sposób, i dziś uważają ten sposób za jedyny właściwy, Tatiana radzi: „Ich doświadczenia nie są naszymi, a ich wybory były dokonywane w okolicznościach, które są kompletnie różne od naszej rzeczywistości. Rama kobiecości nie jest i nie może być sztywną ramą. Wzory i modele kobiecych ról mogą być inspiracją, ale nie mogą nas ograniczać w tworzeniu jedynego w swoim rodzaju, własnego scenariusza życia. Kobiecość jest wielowymiarowa i warto korzystać z różnych jej postaci, by kształtować siebie tak, żebyśmy czuły się dobrze z samymi sobą”. Jesteś wolnym człowiekiem i nic nie wypada!

#6 Twoi rodzice nie mieli złych intencji

Znaczna część książki Tatiany poświęcona jest relacji pomiędzy naszym dzieciństwem a dorosłością. Tatiana tłumaczy, w jaki sposób z pozoru niewinne, przypadkowe zdanie rzucone przez rodzica może ukształtować resztę naszego życia. To szokujące! Tatiana nie opisuje przypadków kobiet dorastających w patologicznych środowiskach, a pochodzących zazwyczaj z tzw. dobrych domów. Bywa, że jedno zdanie rodzica z naszego dzieciństwa tak głęboko utkwi nam w pamięci, że zablokuje nas na przyszłe lata, wpłynie na nasze wybory, sposób myślenia i postępowania. Tatiana nie ocenia rodziców. Wyjaśnia, że wiele rzuconych przez nich tekstów z ich punktu widzenia nie miało ukrytego głębszego sensu, drugiego dna. Pomyśl o tym następnym razem, gdy wróci do ciebie ważne wspomnienie z dzieciństwa. Twoi rodzice pewnie nie mają nawet pojęcia, że pamiętasz jakieś ich zdanie czy sytuację z zamierzchłej przeszłości. Sprawdź to i z nimi o tym porozmawiaj.

#7 Nie pozwól, by ktoś zachwiał twoim poczuciem własnej wartości

O ile nie mam przykrych czy specyficznych wspomnień związanych z dorastaniem, o tyle ta kwestia przez wiele lat (w zasadzie do niedawna) była mi bardzo bliska. Jestem czy może na szczęście byłam tą osobą, która długo buduje poczucie własnej wartości, ale wystarczy incydent, żeby je straciła w ułamku sekundy. Tatiana opisuje przypadek swojej klientki, która sama, bez niczyjej pomocy czy tzw. pleców, osiągnęła naprawdę bardzo dużo, a trafiła na terapię, gdy zazdrosny kolega rzucił głupi tekst na temat jej wyglądu, sugerując, że dostała pracę tylko dlatego, że ma biust odpowiedniego rozmiaru. Rozumiesz? Jeden chamski, zupełnie bez znaczenia tekścik zakompleksionego facecika sprawił, że kobieta sukcesu zamknęła się w sobie. Nie tylko w to uwierzyła, ale pod wpływem tego incydentu zakwestionowała wszystko, co jej się w życiu udało. Mężczyznom praktycznie się to nie zdarza. Kobietom bez przerwy.

#8 Zrób porządek ze swoimi oczekiwaniami

Tatiana pisze o tym przede wszystkim w kontekście związków. Tłumaczy, że nie należy całkowicie rezygnować z oczekiwań wobec partnera, ale te oczekiwania nie mogą też być wygórowane. „Dopóki będą to oczekiwania wygórowane, wręcz niewykonalne, dotyczące tłumionych latami uczuć mających swoje źródła w deficytach emocjonalnych oraz braku samoakceptacji, stawianie ich komukolwiek nie ma sensu. Musimy same się nimi zająć. Partner nie może być adresatem wszystkich naszych tęsknot. Zwłaszcza tych, które wynikają z niezaspokojonych wcześniej potrzeb. Nie powinien odgrywać roli zbawcy ani ratownika”. Myślę, że to tyczy się również innych aspektów – zrób porządek ze swoimi oczekiwaniami względem pracy, dzieci, innych ludzi, całego życia.

#9 Potrzebujesz czasu dla siebie, a twoje dziecko potrzebuje samodzielności

To rada dla przyszłych i obecnych matek. Tatiana opisuje przypadek kobiety, która zrezygnowała z pracy i samorozwoju dla tzw. dobra swoich dzieci. Podpierała się nosem, żeby spełniać ich zachcianki. Chciały pomidorową? Zasuwała na rynek i taszczyła siaty z potrzebnymi produktami. Chciały bajkę? Rzucała wszystko i tę bajkę z nimi oglądała (nie to, że im ją włączała – wszystko robili razem). Była przygnębiona, wycieńczona, wściekła na męża, że nieodpowiednio, jej zdaniem, opiekował się dziećmi, bo po powrocie z pracy kładł się na podłodze z gazetą, a dzieciaki skakały wokół niego. Dla niej to nie było wychowanie. Uważała, że rolą rodzica jest się całkowicie dziecku poświęcić czy wręcz mu podporządkować. To nieprawda!

Po pierwsze, w ten sposób prędko się wykończysz – psychicznie i fizycznie. Po drugie, to wcale nie jest dobre dla dzieci. Tatiana podkreśla, że dziecko musi uczyć się samodzielności i nadgorliwość rodzica na pewno mu w tym nie pomoże. To tak, jak zrywanie się na każde zakwilenie niemowlaka (winna!) powoduje, że dziecko nie potrafi się samodzielnie uspokoić. Po trzecie, ofiarowanie dziecku całej siebie prowadzi do wycieńczenia, a wycieńczona nie będziesz dobrą matką. Tatiana porównuje to do maski tlenowej: gdy jesteś w samolocie, przed startem szkolą cię, że w razie sytuacji awaryjnej maskę tlenową zakładasz najpierw sobie, a dopiero potem dziecku, nigdy na odwrót. Zapamiętaj to i następnym razem, gdy twoje dziecko będzie cicho bawiło się klockami, nie pędź do niego, tylko usiądź obok i poczytaj książkę. Będzie wilk syty i owca cała.

#10 Działania innych nie zawsze są wymierzone w nas

Tutaj też zacznę od przypadku kobiety opisanym przez Tatianę. Ta kobieta praktycznie samotnie, OK, z pomocą rodziców, czyli dziadków, wychowała córkę. Poświęciła jej wszystko, stawała na rzęsach, żeby dziewczyna miała dobre życie i niczego jej nie brakowało. I gdy ta oznajmiła, że nie idzie na studia, jak zakładała jej matka, tylko zamierza zostać kelnerką i ewentualnie studiować zaocznie, kobieta nie mogła się pozbierać. Tatiana tłumaczy na tym przykładzie, że trzeba sobie uświadomić, że nie wszystkie działania innych ludzi – naszych dzieci, partnerów, szefów czy obcych – muszą być wymierzone w nas.

To, że córka niezgodnie z wizją matki postanowiła olać studia, nie oznacza, że matki nie kocha i ma ją gdzieś. Po prostu taką podjęła decyzję – SAMODZIELNIE. To, że szef nie włączył cię do ważnego projektu, nie oznacza, że uważa cię za kiepskiego pracownika (wtedy by ci nie płacił). Po prostu szukał innych ludzi, którzy np. mają inne niż twoje kompetencje. To, że partner postanowił wyjechać w weekend pochodzić po górach, wcale nie znaczy, że ma cię dosyć i musi od ciebie odpocząć. Nie wszystkie działania innych ludzi, nawet jeśli mają z nami związek, są wymierzone przeciwko nam. Już dość tego przekonania o byciu pępkiem świata ;-).

Książkę możesz kupić tutaj.

Ewa

4

  • Żyję bo czytam

    Nie lubię czytać takich poradników. Jeśli się sama nie zmotywuję, to słowo innych w zupełnie dalekiej rzeczywistości, nawet jeśli kiedyś byli trochę w mojej, mnie nie przekonuje.

    • Ewa PN

      Znam kogoś, kto mówi to samo: „jeśli sam się nie zmotywuję…”. Nie potrafi się zmotywować od lat. Jednak po coś ktoś kończy psychologię czy psychiatrię i moim zdaniem to właśnie specjaliści często znacznie lepiej wiedzą, jak zmotywować innych ludzi do działania.