Lara Croft i Steve Jobs wzięli ślub

Są przeciwieństwem Kardashianów – piekielnie utalentowani, naturalnie piękni, nie zabiegają o uwagę mediów. Aktorska para Alicia Vikander i Michael Fassbender niedługo zostaną małżeństwem właśnie zostali małżeństwem!

Gdy na nich patrzysz, nie dziwisz się ani jej, ani jemu. A gdy zobaczysz ich na ekranie – razem czy osobno, wszystko staje się jasne. Jasne jak ich „Światło między oceanami”, na planie którego się poznali. Zdobywczyni Oscara szwedzka aktorka Alicia Vikander i dwukrotnie nominowany do tej nagrody Irlandczyk niemieckiego pochodzenia Michael Fassbender są parą. Właśnie się zaręczyli. Właśnie wzięli ślub! Piszę ten tekst, bo bardzo chcę, żebyście ich (lepiej) poznali.

Seksoholik, sadysta, Makbet

Michael Fassbender należy do grona moich ulubionych aktorów od dłuższego czasu. Słyszałam o nim już parę lat temu, gdy jego kariera eksplodowała i stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych aktorów. Ja odkryłam go dopiero za sprawą kontrowersyjnego filmu „Wstyd” z 2011 roku, w którym Fassbender gra… seksoholika. Podczas seansu miałam mieszane uczucia, jednak gdy już obejrzałam ten film, bardzo długo o nim myślałam. W krótkim czasie doszłam do wniosku, że to nie jest głupiutki film o myślącym dolną częścią ciała faceciku, a porządny dramat psychologiczny. Doszłam również do wniosku, że Michael Fassbender jest świetnym aktorem. Dostał zresztą za tę rolę nagrodę dla najlepszego aktora (Puchar Volpi) na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

Irlandczyk na tyle zdołał przykuć moją uwagę, że zaczęłam oglądać prawie wszystkie filmy z jego udziałem. Zaskoczeniem okazało się dla mnie odkrycie, że widziałam go już wcześniej w „Bękartach wojny” (gra tam oficera brytyjskiej armii) oraz w… „300”. W tym drugim filmie trudno go nawet poznać – na ekranie pojawia się na jakichś parę sekund jako Spartanin i choć tors ma umięśniony, to ja go nie kupuję w takim wydaniu (Gerard Butler zdecydowanie skradł show swoim kolegom z planu). W początkach swojej kariery Michael Fassbender zagrał też w krwawym horrorze „Eden Lake” (to nie była rola jego życia).

Przełom nastąpił, gdy dostał rolę w „Głodzie” Steve’a McQueena, z którym współpracował potem jeszcze kilka razy. Fassbender zagrał w nim irlandzkiego republikanina, lidera IRA, który w więzieniu przeprowadził strajk głodowy. „Głodu” nie miałam jeszcze okazji zobaczyć, zobaczyli go jednak właściwi ludzie, to znaczy filmowcy, którzy zorientowali się, że oto objawił się wielki aktorski talent. Role zaczęły się sypać.

Widziałam Fassbendera w „Fish Tank”, „Adwokacie”, „Zniewolonym. 12 Years a Slave” (tutaj ponownie spotkał się z McQueenem, podobnie jak na planie „Wstydu”), we „Franku”, „Stevie Jobsie”, „Slow West”, „Makbecie”, „Świetle pomiędzy oceanami”. Od paru lat oglądam praktycznie wszystkie filmy, w których występuje – oprócz superprodukcji typu „X-Men” czy „Assassin’s Creed”, bo to nie moja bajka, zresztą on sam skrytykował ten drugi tytuł, mówiąc wprost, że nie jest fanem serii, sugerując, że filmu nie ogląda się zbyt przyjemnie, jest przegadany i mało rozrywkowy.

Aktor z takim talentem mógłby darować sobie chałturzenie w superprodukcjach, zwłaszcza że ma na koncie sporo prestiżowych nagród. To nagrody za wszechstronność, bo Michael Fassbender równie przekonujący jest jako sadysta w „Zniewolonym”, jak i jako twórca Apple’a Steve Jobs – za obie te role nominowano go do Oscara. Miał też za nie nominacje do Złotego Globu (plus za rolę we „Wstydzie”).

Dolina niesamowitości Alicii

Fassbender ciężko pracuje na swojego pierwszego Oscara (oby nie było jak z DiCaprio, który wiadomo, ile czekał na tę nagrodę, czy jak z Johnem Malkovichem, o którym każdy wie, że jest wspaniały, ale Oscara nie dostał). Tymczasem tę prestiżową statuetkę ma już na koncie jego żona, Alicia [czytaj: alisja] Vikander. Młodsza od Fassbendera o 11 lat (rocznik ’88) Szwedka miała być baletnicą, ale kontuzja przekreśliła jej plany. Trzy razy zdawała do szkoły teatralnej, trzy razy ją odrzucono. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby się wtedy poddała…

Dostawała role w szwedzkich produkcjach, ale ponieważ bezbłędnie mówi po angielsku i nie ma akcentu (co jest zresztą wśród Szwedów powszechne), w końcu trafiła na plan filmów angielskojęzycznych. Pierwszą taką rolę zagrała w „Annie Kareninie”. Przełomem był dla niej rok 2015. Zagrała wtedy jedną z głównych ról (z Eddiem Redmaynem) w „Dziewczynie z portretu” („The Danish Girl”). Alicia, ku ogólnemu zaskoczeniu, za rolę żony transseksualnej malarki zgarnęła Oscara. Eddie musiał zadowolić się nominacją, a jednym z jego konkurentów do nagrody był Michael Fassbender. Ostatecznie statuetkę zgarnął im sprzed nosa… Leonardo DiCaprio.

Oscar uczynił Alicię Vikander jedną z najbardziej rozchwytywanych aktorek. Bardzo przekonująco wypadła jako robot Ava w docenionym przez krytyków i publikę thrillerze sci-fi „Ex Machina” – dzięki niej dowiedziałam się, czym jest zjawisko zwane „doliną osobliwości” (termin stosowany w hipotezie naukowej, zgodnie z którą robot, rysunek lub animacja komputerowa wyglądający bądź funkcjonujący podobnie, lecz nie identycznie, jak człowiek, wywołuje u obserwatorów nieprzyjemne odczucia, a nawet odrazę). W 2016 roku Szwedka trafiła na plan hitu „Jason Bourne” i wreszcie zagrała w „Świetle między oceanami”, gdzie poznała Fassbendera.

Will you marry me?

Ekipa od razu zauważyła, że Alicia i Michael szybko przypadli sobie do gustu – swobodnie czuli się w swoim towarzystwie, potrafili się dogadać. Pewnie dlatego na ekranie wypadli tak przekonująco – grali małżeństwo. Na zdjęciach z planu, które wyciekły do sieci, było widać, że mają się ku sobie. Zaczęto plotkować, że Vikander i Fassbender, dwa gorące filmowe nazwiska, mają ze sobą romans.

Dziś wiemy już, że to nie romans, a prawdziwa miłość. Jego łączono wcześniej z różnymi aktorkami, często koleżankami z planu, m.in. z Nicole Beharie („Wstyd”) i Lupitą Nyong’o (Oscar za „Zniewolonego”), ale te związki nie przetrwały. Ona spotykała się m.in. ze szwedzkim aktorem Alexandrem Skarsgårdem (genialna rola w „Wielkich kłamstewkach”, o których pisałam tutaj). Dopiero gdy trafili na siebie, poszło ekspresowo. Najpierw razem zamieszkali – w Londynie, gdzie Alicia kręciła kolejnego „Tomb Raidera” (TAK! OTO NOWA LARA CROFT). Potem gruchnęła wiadomość, że Fassbender poprosił Vikander o rękę. Ledwo zaczęłam pisać ten tekst, a okazało się, że pobrali się na Ibizie podczas sekretnej uroczystości.

„Od początku ustaliliśmy, co ma pozostać między nami” – powiedziała Alicia w jednym z wywiadów, dając do zrozumienia, że jej życie prywatne nie będzie komedią, jaką znamy za sprawą największych ekshibicjonistów świata, czyli klanu Kardashianów. Ona i Michael nie mają kont w portalach społecznościowych, nie pozują głupawo na ściankach. Chyba że z Oscarem w ręku. Nie muszą robić z siebie idiotów, ich praca mówi sama za siebie.

Michael Fassbender i Alicia Vikander to dwójka świetnych, wszechstronnych, przykuwających uwagę aktorów, którzy chronią swoją prywatność i nie robią ze swojego życia cyrku. Kto z was wiedział, że są parą?

A tak na zakończenie: w 9 numerze „Wysokich Obcasów Extra” (09/2017) Tomasz Kwaśniewski rozmawia z Dariuszem Jemielniakiem i Aleksandrą Przegalińską o tym, co nas czeka przyszłości. Jemielniak mówi: „Ludzie łapią się za głowy, jak im mówię, że uczenie dziś dzieci języków jest bez sensu. Ale przecież za chwilę maszyny będą tłumaczyć wszystko, i to na bieżąco”. Proszę powiedzieć to Alicii Vikander. Gdyby nie perfekcyjny angielski, raczej jedną ręką nie trzymałaby Oscara, a drugą nie ściskała dłoni Michaela Fassbendera.

• Teraz możesz zobaczyć Michaela Fassbendera w: „Pierwszym śniegu” (gra w nim Harry’ego Hole’a, bohatera kryminałów Jo Nesbø). Na podstawie książki, którą kupisz tutaj.
• Teraz możesz zobaczyć Alicię Vikander w: „Tulipanowej gorączce” (to jej kolejny film kostiumowy, na ekranie również Christoph Waltz, Judi Dench, Zach Galifianakis). Na podstawie książki, którą kupisz tutaj.

Ewa

fot. główne: Filmweb, dolne: pinterest.com

4

  • O jejku, jak fajnie, że o tym napisaliście! Bardzo rzadko mam personalny sentyment do konkretnych aktorów/aktorek, o ich związkach już nie mówiąc. Jednak w tym przypadku, od samego początku baaardzo im kibicowałam – pewnie dlatego, że zanim jeszcze byli razem, oddzielnie byli moimi ulubionymi aktorami :’) Fassebendera po prostu uwielbiam, Alicie zresztą też. Oboje mają w sobie „to coś”. Aż mi się śmiać chce z mojej radości na wiadomość, że wzięli ślub haha 😀

  • Uwielbiam ich obydwoje. A tworzą przepiękną parę. Pierwszy raz ujrzałam Alicię w Kryptonim U.N.C.L.E. Swoją drogą polecam tę komedię! 🙂