Kotleciki rybne w trzech odsłonach

„Ludzie, jedzcie ryby!” – zaapelowała w jednym z wywiadów utytułowana biegaczka narciarska Marit Bjørgen. Oto moja rybna propozycja: rybne kotlety z trzema zdrowymi panierkami.

Przyznaję, że nie kupujemy ryb mrożonych. Wolę świeże, z którymi nie ma problemu – dostępne są w każdym dyskoncie, a nawet, jak się okazało, w niedużym osiedlowym sklepiku niedaleko miejsca, gdzie mieszkam. Odkryłam tam śledzia i flądrę prosto z Bałtyku. A odkąd Rafek sprowadził mi do domu stek z tuńczyka kupiony w Biedronce, jestem wniebowzięta. Nigdzie (!) nie mogłam go dostać. A tu proszę, tuńczyk z Biedry.

Ryby mrożone mnie nie przekonują – nie lubię bawić się w odmrażanie, no i ta woda, która w nich siedzi. Mam wrażenie, że kupując takie ryby, w dużej mierze płacę za lód… Powtórzę raz jeszcze: wolę świeże. A jednak zdarzyło się raz, że Rafek przyniósł mi do domu dwa duże płaty mrożonej miruny. Odstawiłam je do rozmrożenia z zamiarem usmażenia ich na oleju kokosowym. Postanowiłam jednak wprowadzić pewną modyfikację i wymyśliłam sobie kotleciki rybne. Oczywiście w wersji fit, bo taka kuchnia mnie interesuje.

Do tego, że ryby jeść trzeba i warto, chyba nie muszę was przekonywać. To bogactwo składników odżywczych – przede wszystkim zdrowych kwasów tłuszczowych. Ryby są super. Dziś proponuję wam przepis na szybkie i proste w przygotowaniu kotleciki z trzema panierkami do wyboru. Posililiśmy się nimi we trójkę – tata, mama, dziecko. Wszyscy byli zadowoleni i najedzeni.

Składniki (na ok. 8 kotletów):

– 2 duże płaty dowolnej ryby (u mnie miruna)
– 1 jajko
– mąka do zagęszczenia (u mnie żytnia)
– garść świeżych ziół (u mnie bazylia)
– sól (u mnie himalajska), biały pieprz
– olej kokosowy do smażenia

do obtoczenia:

– sezam
– len (siemię lniane)
– sproszkowany szpinak liofilizowany (użyłam dokładnie takiego)

Wykonanie:

Rybę staranie umyć, osuszyć, pokroić na mniejsze kawałki i umieścić w misie miksera albo w dużej misce. Wbić jajko, dodać 2-3 łyżki mąki i posiekane zioła. Dokładnie zmiksować. Dosypać tyle mąki, żeby uzyskać odpowiednią konsystencję, dającą się formować w kotleciki. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Uformować kotlety, po czym wstawić do lodówki przynajmniej na pół godziny.

Na trzech talerzach rozsypać panierkę: sezam, len, szpinak liofilizowany. Obtaczać kotleciki i smażyć na mocno rozgrzanym oleju kokosowym, po kilka minut z każdej strony, aż skórka będzie brązowa.

Smacznego!

Ewa

Na koniec taki mały duży apel:

4

  • Sylwia Kosowicz

    Myślę, że problem jest w tym, że w wielu domach jesteśmy nie nauczeni jedzenia ryb. Ja tak np mam. U mnie rzadko była ryba i stąd może nie jestem jej wielką fanką. Mam nadzieję, że uda mi się na tyle wprowadzić ją teraz kiedy jest już na świecie moja córka 🙂 ryby to zdrowie 😉 myślę że skusze się na tą propozycję 😉

    • Ewa PN

      Masz 100% racji! Ryby w polskim domu bywały/bywają raczej rzadko – a jeśli już, to w standardzie, czyli jajo + gruba paniera i ostra smażelina na tłuszczu 😉 To zabija ich smak. Dlatego powtarzam: warto eksperymentować! 🙂

  • Karina

    Ryba jest zdrowa, a w wersji kotlecików będzie smakować i wygladac świetnie ! :*