Kokosowe kule w czekoladzie (plus parę słów o tarczycy)

Błyskawiczny w przygotowaniu deser pełen kokosowych smaków serwowany w kształcie urzekających kul, z czekoladową skorupką i kokosową falbanką. Ale w tym tekście znajdziecie dużo więcej niż tylko przepis.

Moje przygoda ze zdrowym żywieniem, a w zasadzie żywieniowa rewolucja wciąż trwa – minął trzeci miesiąc i wiem już, że tak zostanie na zawsze. Choć oczywiście nie można dać się zwariować. Rafek wrócił z męskiego wypadu do Wiednia (mężu, zazdroszczę!) i przywiózł mi oryginalne pralinki z Hotelu Sachera. Tego hotelu, tego Sachera! W ogóle nie interesował mnie ich skład, udałam, że nie widzę słowa „Zucker” na czele listy składników. Wygodnie leżałam w łóżku, było jakoś po ósmej, i bez wahania otworzyłam śliczne pudełeczko. Z marszu zjadłam sześć pralin. A kto mi zabroni? 😉 Nie miałam żadnych wyrzutów sumienia i było mi z tym wspaniale.

Ten incydent nie zmienia jednak moich dietetycznych założeń. Potem na śniadanie miałam bananową owsiankę, na drugie śniadanie jabłko i szybkie placki z cukinii, na obiad soczewicę i pieczone warzywa itp. Myślę, że to jest bardzo ważne, aby o tym napisać. Potrzebowałam trzydziestu lat, żeby to zrozumieć. Przez wiele lat odchudzałam się. Potrafiłam spożywać po 400-500 kcal dziennie, by na koniec dnia urządzić sobie wielką ucztę. Jadłam wtedy wszystko, co wpadło mi w ręce! To nie było fajne. I na pewno nie było zdrowe.

Szkodziłam swojemu organizmowi, generalnie mając to gdzieś.

Dziś wiem, że nie tędy droga. Żeby schudnąć, odzyskać życiowe siły, mieć dobre wyniki badań i cieszyć się zdrowiem, trzeba na stałe zmienić nawyki żywieniowe. Szkodliwe składniki wykluczyć z diety. Wiedzieć, co nam służy, a co szkodzi – tych pierwszych produktów jeść jak najwięcej, z tymi drugimi przeprowadzić rozwód. Nie spożywać przetworzonej żywności, nie łączyć pewnych grup produktów z innymi, pokochać kasze, płatki, orzechy, nasiona, warzywa, mięso dobrej jakości, zioła i przyprawy (!), ryby, owoce, oleje roślinne, jajka itp.

Moja dieta jest urozmaicona, smaczna, zapewnia mi energię, zdrowie, modeluje ciało (schudłam ok. 8 kg, ale reedukacja wagi nie jest już celem samym w sobie – z treningu cardio przerzuciłam się na siłowy, lecz o tym napiszę kiedy indziej). A gotowanie to niekończąca się przygoda! Fascynuje mnie zwłaszcza przygotowywanie zdrowych słodkości zwanych pieszczotliwie „legalnymi słodyczami”. Nie używam białego cukru, mąkę pszenną ograniczyłam do minimum. W domu mam mąkę żytnią, kokosową, jaglaną, gryczaną. Zamiast białego cukru – cukier kokosowy (mój faworyt), syrop daktylowy (faworyt Rafka) i klonowy. Lubię też miód.

Dzięki nowej diecie odkryłam mnóstwo wspaniałych stron, na które chętnie zaglądam. A Instagram! O, losie. Najczęściej klikam od profilu do profilu, gdy usypiam synka (on szaleje w łóżeczku, ja do znudzenia powtarzam: „Filipek, idzie spać, połóż się, pora spać, dobranoc”). Ludzie robią naprawdę niesamowite rzeczy wyłącznie z samych roślin! Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie to jest odkrycie, że można tak gotować, a do tego mieć pewność, że to zdrowe.

Korzystam z inspirujących przepisów albo sama tworzę wspomniane legalne słodycze.

Gdy w lodówce zostaje mi pulpa po przygotowaniu domowego mleka roślinnego (zmielone wiórki kokosowe albo migdały), nigdy jej nie wyrzucam. Przerabiam w deserach. Tym razem stworzyłam bardzo proste w przygotowaniu kokosowe kule w czekoladzie, które robi się ekspresowo i tylko z paru składników! Podałam je ceniącej konserwatywne smaki rodzince – smakowały!

Kokosowe kule w czekoladzie

Składniki (na ok. 5 sztuk):

– ok. 180 g wiórków kokosowych
– 3 łyżki oleju kokosowego
– 3-4 łyżki musu kokosowego (użyłam dokładnie takiego) – jeśli go nie macie, spróbujcie z gęstą częścią mleczka kokosowego prosto z lodówki
– 2-3 łyżki miodu

na polewę:

– kilka kostek gorzkiej czekolady (minimum 70 proc. kakao)
– łyżeczka oleju kokosowego

dodatkowo wiórki kokosowe do wyczarowania falbanki

Wykonanie:

Umieścić w garnuszku olej kokosowy, mus kokosowy i miód, podgrzać na małym ogniu do rozpuszczenia i połączenia składników. Wmieszać wiórki kokosowe i masę zmiksować blenderem. Chwilę przestudzić. ŁYŻKĄ DO LODÓW nabierać porcje masy i formować kule (najlepiej na papierze do pieczenia).

Przygotować polewę: czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej z dodatkiem oleju kokosowego. Polać kule (dla precyzji można sobie pomóc pędzelkiem kuchennym). Wokół każdej kuli, u nasady, zrobić falbankę z wiórków kokosowych.

Porządnie schłodzić w lodówce.

Smacznego!

Kokosowe kule przed polaniem czekoladą…

Na koniec chciałabym wam przedstawić jeszcze jeden dowód na to, że mój sposób odżywiania ma sens. Kiedy planowaliśmy dziecko, przypadkiem dowiedziałam, że mam niedoczynność tarczycy i Hashimoto. Dla mnie to był szok, zwłaszcza gdy usłyszałam, że do końca życia mam brać prochy. W ciąży było ok, ale po urodzeniu Filipka moja tarczyca dosłownie zwariowała. Nie mogłam z nią dojść do ładu, aż mój endokrynolog dziwił się, że tyle to trwa. Nie mogliśmy dopasować optymalnej dawki leków. A ja bardzo wierzę, że z wielu chorób można wyjść poprzez odpowiednie żywienie. Z tarczycą jest podobnie.

Po urodzeniu dziecka miałam takie TSH:

– 0,251 – nadczynność! (12.07.2016)
– 6,149 – niedoczynność! (07.11.2016)
– 5,264 – według laboratorium norma to 0,34-5,6 (14.12.2016)
– 4,081 (25.01.2017)
– 2,982 (24.02.2017)

Mój lekarz jest zadowolony z takiego wyniku i dietę, którą stosuję, pochwalił.

Ewa

4

  • Maria Wygrzywalska

    Mmmm pysznie wyglądają koniecznie muszę spróbować zrobić :*

  • Gabriela Grębska

    Muszą być pyszne!

  • Te kulki wyglądają przepysznie.