Każde dziecko jest inne

To jest jak rosyjska ruletka – gdy pierwsze dziecko kiepsko śpi/nie chce jeść/ma kolki/bez końca marudzi/miewa humory, myślisz sobie, że z drugim na pewno będzie lepiej. Tyle że niekoniecznie musi tak być.

Ciągle słyszy się te historie o trzymiesięcznych dzieciach, które zasypiają same i przesypiają całe noce. No tak, tylko twoje dziecko nie chce spać. Ma pół roku i w nocy budzi się co kwadrans. Skończyło rok i nadal nie przesypia nocy? Masz przechlapane. Ty. Tylko ty.

Wszystkie dzieci grzecznie śpią w wózkach na spacerze. Twoje ryczy jak opętane, co sprawia, że po 30 minutach, spocona i zmęczona, biegiem wracasz do domu.

Wszystkie uwielbiają smoczki, tylko nie twoje. Twoje chce cyca, bez przerwy, już, tutaj, teraz, na każde zawołanie.

Wszystkie dzieci są cudowne i bezproblemowe w obsłudze, tylko z twoim są kłopoty. Mówimy oczywiście o pierwszym dziecku. Gdy więc udaje ci się przetrwać najtrudniejsze miesiące z nieobliczalnym maluchem, myślisz sobie, że z drugim dzieckiem – o ile się w ogóle na nie zdecydujesz! – będzie łatwiej, lepiej. Tak się przecież mówi, że drugie dziecko to już pikuś.

I faktycznie, kiedy kolejny maluch przychodzi na świat, szybko okazuje się, że ze starszym bratem lub siostrą niewiele ma wspólnego.

Śpi jeszcze gorzej. Niby starszak spał kiepsko – a tu okazuje się, że drzemka może trwać 20 minut i zaczynasz tęsknić za tymi po 40! Starszak często budził się w nocy, ale przynajmniej wieczory miałaś wolne. A tu 21, 22 (później?), a drugi bobas oczy ma jak pięciozłotówki i ani myśli o spaniu. Starszak dawał popalić, ale przynajmniej nie wiedziałaś, co to kolki. A teraz… Masz wrażenie, że spadły na was wszystkie nieszczęścia związane z okresem niemowlęctwa. Daj Boże, żeby ominęły was przykre choroby.

Nagle uświadamiasz sobie, że z drugim dzieckiem wcale nie musi być łatwiej!

Tak. Nie musi. Bo każde dziecko jest inne.

U nas:

Filipek (starszy) zasypiał cichutko punkt 20. Wolne wieczory, domowe randki z mężem, pisanie, telewizja, jupiiii!
Krzysio (młodszy) jak nie urządzi wieczornego koncertu, to nie jest sobą. Zasypia raz bliżej 20, raz 21, a czasem w okolicach 22. Razem ze mną – wykończoną.

Filipek (starszy) od urodzenia spał kiepsko. Budził się w nocy co 2–3 godziny. Pierwszą noc przespał, mając… 16 miesięcy.
Krzysio (młodszy) nie ma jeszcze 3 miesięcy, ale z dnia na dzień wydłuża sobie okresy pomiędzy karmieniami. Z 4 godzin doszedł do 5, z 5 do 6. Mamy często JEDNO karmienie nocne. JEDNO.

Filipek (starszy) nigdy nie nauczył się samodzielnego zasypiania. To znaczy my go tego nie nauczyliśmy. Próbowaliśmy kiedyś, ale poddaliśmy się. Wiecznie był cycowany i bujany.
Krzysio (młodszy) potrafi zasnąć sam po odłożeniu do łóżeczka albo wózka.

Filipek (starszy) w dzień jadł praktycznie z zegarkiem w ręku co 3 godziny.
Krzysio (młodszy) je bez przerwy. Krócej, dłużej, ile razy – nie wiem. Przestałam liczyć.

Filipek (starszy) jak nie spał, to się wściekał.
Krzysio (młodszy) może sobie leżeć na bujaczku albo macie i jest OK.

Dzieci są różne. Choć mają też ze sobą wiele wspólnego. Bo w gruncie rzeczy, gdy się nad tym zastanowisz, odkryjesz, że wszystkie niemowlaki są… takie same.

Potrzebują matki jak powietrza.

Potrzebują taty.

Kochają cyca.

Miewają problemy ze spaniem.

Płaczą, bo to jedyny sposób, w jaki mogą komunikować się ze światem.

Szukają bliskości.

Chcą być noszone i tulone.

Interesują się światem i jednocześnie są nim przerażone.

Nie pozwalają nic zaplanować.

Okradają nas z czasu.

Są nieprzewidywalne.

Doprowadzają nas do łez rozpaczy albo do łez ze szczęścia.

Wyzwalają w nas kreatywność i niesamowitą pomysłowość.

Patrzą na ciebie, mamo, tato, jak na świętość.

Ze wszystkiego wyrastają.

Wszystkie dzieci są takie same!

Są nasze.

Ewa

2