Jak stara, to do grobu

Lady Rozenek i Lady Macron mają przegwizdane. Nie, nie dlatego, że jedna lubi pokazywać się w majtkach, a druga ma męża młodszego o ćwierć wieku, a dlatego, że są za stare.

Media donoszą, że Małgorzata Rozenek-Majdan świętowała 39. urodziny. To znaczy prawdopodobnie, bo wiek pani Małgorzaty owiany jest tajemnicą. Portale plotkarskie głowią się, ile celebrytka naprawdę ma lat. 39? 45? 48? Jeszcze więcej? Publikują jakieś prehistoryczne zdjęcia, na przykład z programu telewizyjnego, w którym Rozenek wystąpiła gościnnie jako „Małgorzata (41 l.), matka dwójki dzieci, mężatka”. Było to siedem lat temu.

No ale nieważne. Ważne, że pani Małgosia, którą dziennikarze pieszczotliwie nazywają Małgonią, nic sobie ze swojego wieku nie robi i na pohybel hejterom, którzy dają jej nawet 50 lat, wrzuca na swój Instagram śmiałe fotki.

Burzę wywołało ostatnio selfie pani Małgorzaty, na którym zaprezentowała się w majtkach. To nie pierwszy raz, gdy Perfekcyjna Pani Domu pokazuje się w samej bieliźnie. Widać, że Perfekcyjna (nie tylko w porządkach) nie ma żadnego problemu ze swoim ciałem, nie wstydzi się go – i dobrze! Wstydzić powinni się internauci, którzy na Małgorzatę Rozenek-Majdan przy okazji takich fotek wylewają wiadro pomyj. Pokazywanie się w samych majtkach i biustonoszu czy kostiumie kąpielowym uznano za prostackie. Bo przecież Rozenek jest osobą publiczną, szefową programu „Projekt Lady”, więc jej nie przystoi. Ktoś uznał, że pani Majdan „zgłupiała na starość”.

I tutaj dochodzimy do sedna problemu. Bo nie w bikini tkwi problem, a w tym, że Małgorzata Rozenek jest koło czterdziestki. Młode dziewczyny regularnie publikują w sieci swoje roznegliżowane zdjęcia. (Przy okazji wyjaśnię, co mam na myśli, pisząc „roznegliżowane” – na potrzeby tego wpisu niech będą to fotki w bieliźnie albo bikini). Zatem jeszcze raz: młode dziewczyny regularnie publikują w sieci swoje roznegliżowane zdjęcia. Wiele z nich tylko na tym opiera swoją popularność. I są podziwiane. Sztandarowy przykład to siostry Kardashian-Jenner. Z polskich realiów – Marina Łuczenko-Szczęsna. Marina swego ciała się nie wstydzi, często wrzuca na swój Instagram zdjęcia w kostiumie kąpielowym, ostatnia tego typu fotka jest sprzed kilku dni. Fani nie kryją zachwytu. Piszą, że jest śliczna, zgrabna, cudowna i w ogóle anioł. Pragnę zauważyć, że pani Rozenek-Majdan w kostiumie kąpielowym wcale nie wygląda gorzej. To o co chodzi? O metrykę.

W Polsce i chyba w ogóle na świecie kobieta po przekroczeniu pewnego wieku robi się przezroczysta. A jeśli z tą przezroczystością chce walczyć, bo czuje się młodo i dobrze w swojej skórze, naraża się na śmieszność.

Teraz świat, a przynajmniej Stary Kontynent, ma problem z metryką innej kobiety: Brigitte Macron. W przypadku Pierwszej Damy Francji lista zarzutów jest długa. Co za paradoks, że żona najmłodszego francuskiego prezydenta w historii jest od niego starsza o 24 lata. On nie ma jeszcze czterdziestki. Ona spokojnie mogłaby być jego matką – dawno przekroczyła sześćdziesiątkę. Do tego była jego nauczycielką, dla Emmanuela rozwiodła się ze swoim mężem, ma jednego syna starszego od Macrona i drugiego w jego wieku. Poza tym nie jest piękna. I na oczach milionów całuje Emmanuela prosto w usta! Niektórzy zarzucają jej, że odejmuje sobie jakieś dziesięć lat i naprawdę jest grubo po siedemdziesiątce. Ludzie piszą o niej obrzydliwe rzeczy.

„Facet jest w moim wieku. Jak sobie wyobrażę, że miałbym iść babcią do łóżka, to na wymioty mnie bierze. Albo on jest jakimś masochistą albo aż tak kocha jej pieniądze, że jest w stanie się poświęcić. Ewentualnie śpi osobno i trzyma się za ręce a resztę załatwia na boku, z młodymi laskami”.

Niejaka internautka Milena oceniła Brigitte Macron jako „pedofilkę, cudzołożnicę i zero pedagogiczne”.

Oj, nie podoba się ta Pierwsza Dama Francji, bardzo się nie podoba.

Kwalifikacje, charyzma, zdolności nie mają najmniejszego znaczenia, gdy nie zgadza się PESEL. Tutaj o żonie francuskiego prezydenta przeczytałam, że „w politycznym Paryżu nikt nie ma wątpliwości, że to Brigitte zrobiła z Emmanuela francuskiego Obamę, przygotowując z nim najdrobniejsze detale każdego publicznego wystąpienia. W kampanii prawie zawsze stała pod sceną, uważnie obserwowała mówcę”. Co z tego, że Małgorzata Rozenek zrobiła doktorat? Pokazuje się w majtkach, a nie ma już 20 lat i to jest skandal.

Gdyby Brigitte Macron była o połowę młodsza, lud wybaczyłby jej wszystko. Tak jak naszej Lady Rozenek, która mogłaby do woli fotografować się pod palmą w kusym bikini, a internauci zachwycaliby się jej figurą i skomleli o więcej.

Z wiekiem kobiet jest problem nie od dziś – gdyby tak nie było, nie ukrywałybyśmy daty swojego urodzenia, nie odejmowały sobie lat, nie próbowały na siłę się odmłodzić. A jeszcze media i reklamy próbują nam wmówić, że trzeba koniecznie zatrzymać czas.

Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie firmy Clarivu Total Vision Correction, w ramach którego przepytano 2 tys. kobiet po 40. roku życia, wynika, że po czterdziestce panie czują się nieatrakcyjne. Stwierdziły, że w tym wieku mężczyźni przestają je zauważać, otoczenie przestaje się z nimi liczyć, a one same przestają w siebie wierzyć.

Czytałam kiedyś artykuł, w którym wspomniano o innych badaniach – wynikało z nich, że dojrzałe kobiety mają ogromny problem ze znalezieniem pracy. W tym wywiadzie Paulina Smaszcz-Kurzajewska zauważyła: „Trzeba by podzwonić po headhunterach, których trochę znam, i zapytać, ile mają ofert pracy dla kobiet 50+. I każdy odpowie to samo: żadnych. W tym kraju kobieta po pięćdziesiątce staje się przezroczysta. Nikt jej nie widzi, mimo iż ma ogromny potencjał. Kobieta dojrzała jest pracownikiem idealnym. Ma już ogarnięty dom, dzieci. Ma już jakieś życiowe doświadczenia i wie, co chce osiągnąć. Młode dziewczyny jeszcze nie umieją ustawiać priorytetów, strasznie się wszystkim przejmują”.

Sęk w tym, że granica wieku, która w Polsce oznacza starość, niepokojąco się obniża. Stara dla wielu jest przecież Małgorzata Rozenek-Majdan. I Natalia Siwiec. I Doda. Poczytajcie sobie komentarze. Niejeden internauta zamknąłby je wszystkie w czterech ścianach w otoczeniu kotów. Kobieta po przekroczeniu pewnego wieku narażona jest na społeczny ostracyzm. Nie wolno jej pokazać się z młodszym partnerem, bo nazwą ją pedofilką. Nie wolno jej pokazywać ciała, bo usłyszy, że zgłupiała i że po prostu nie wypada. Generalnie wolno jej niewiele.

Ze starością i upływem czasu jako społeczeństwo, nie tylko polskie, mamy spory problem. Podziękujmy za to kulturze masowej, a przede wszystkim amerykańskiej fabryce snów, której wpływ na światową popkulturę jest ogromny – podziękujmy za lansowanie ślicznych dziewcząt o atrakcyjnych ciałach (i nierzadko znacznie mniej atrakcyjnych intelektach), za spychanie do kąta dojrzałych aktorek. Aktorka i scenarzystka Tina Fey zauważyła ironicznie, że w Hollywood są role dla aktorek po sześćdziesiątce – o ile nazywają się Meryl Streep. „Dyskryminacja pojawia się w każdym zawodzie. Proszę rozejrzeć się po pokoju. Jest tu wiele młodych dziennikarek, ale ile widać tu kobiet w moim wieku? Żadnej. Jeśli przyjrzycie się strukturom korporacyjnym waszych firm, także nie znajdziecie tam wielu kobiet. Ale staramy się to zmienić i walczyć z dyskryminacją” – zaapelowała w jednym z wywiadów Streep. Dyskryminacja ze względu na wiek ma swoją nazwę – ageizm.

„Małgonia” Rozenek-Majdan w płytkich majtkach może zadziwiać, szokować, denerwować, irytować, zawstydzać, jednak zdjęcia, które sobie robi, są bardzo (!) potrzebne, pokazują bowiem, że sobą można i należy być w każdym wieku, a PESEL nie ma najmniejszego znaczenia. „Mam ochotę, to wrzucam takie zdjęcie” – powiedziała w rozmowie z Olivierem Janiakiem. „Instagram jest zapisem mojego życia. Akurat byłam po treningu, akurat sobie stanęłam, było nieźle, a pomyślałam, co mi tam”.

No właśnie: co jej tam? I co nam do tego? Wygląda dobrze, to się sfotografowała, bo miała na to ochotę. Te fotki nie są ani obsceniczne, ani wulgarne, choć akurat moje skromne zdanie jest takie, że publiczne pokazywanie zdjęć w samych majtkach nie jest zbyt górnolotne i żałuję, że dożyliśmy czasów, gdy stało się to normą, każdy jednak robi to, co uważa za słuszne i ja z wiekiem ani Rozenek-Majdan, ani Pierwszej Damy Francji nie mam najmniejszego problemu.

„Gdy podróżuję, chętnie wrzucam zdjęcia z podróży. Gdy czytam ciekawą książkę, publikuję jej okładkę. Gdy chcę pochwalić się efekty trudnej dla mnie jak dla każdej z was diety, robię to 🙂 Bo tak jak różnorodna jestem ja, tak różnorodne jest również moje życie. Nie wsadzajmy siebie w sztywne ramy i nie udawajmy, że mamy jedną twarz. Nikt z nas nie jest jednowymiarowy. Kochani, miłego dnia i więcej luzu” – podsumowała Perfekcyjna.

Nie każde dziecko potrzebuje czapeczki, a jeśli już, to zdecyduje o tym matka lub ojciec, a nie „życzliwa” pani, której się nudzi na spacerze.

Dojrzała kobieta, jeśli taki ma kaprys, może pokazać się w bikini albo publicznie pocałować własnego męża, niechby był od niej młodszy o całe stulecie.

Nic nam do tego!

Nie musicie obserwować Małgosi Rozenek-Majdan na Instagramie, jeśli gorszą was jej zdjęcia. Nie musicie całować się z Brigitte Macron, jeśli jest dla was za stara albo za brzydka. Wystarczy, że mąż szaleje na jej punkcie i wyglądają na bardzo szczęśliwych.

Nie odbierajmy dojrzałym prawa do szczęścia.

Miłego dnia i więcej luzu!

Kochani.

Ewa

fot. Unsplash

3
  • Shizuko Alice

    Jestem zdania, że jeśli kobieta jest zadbana to śmiało powinna pokazywać swoje wdzięki. Może niekoniecznie negliż jest moją ulubioną formą prezencji ale skoro ktoś chce, to czemu nie. Krzywdy tym nikomu nie robi o ile wszystko jest w granicach poczucia estetyki. Jeśli chodzi o pierwszą damę, cóż dla mnie takie zwiazki nie są do końca normalne, uważam że chęć wiązania takiej relacji ma swój zalążek w psychice jednak nie mnie się wypowiadać. Każdy żyje według swojego uznania, a kobiety niezależnie od wieku mogą prezentować sie dobrze. Bardziej martwi mnie gdy mimo świadomości, że coś wygląda po prostu źle gwiazdy decydują się na wystawianie czterech liter publicznie. Jedni powiedzą że to samoakceptacja, ja powiem, że brak wyczucia.