Dlaczego zatrudniłabym samotną matkę

Samotna matka ma w Polsce przegwizdane. Dla mężczyzn jest niewidzialna, dla rządzących niewygodna (przykład 500+), dla pracodawców problematyczna. Ci ostatni zrobiliby interes życia, mając choć jedną samotną matkę w swoich szeregach.

Pisząc artykuł dla Wirtualnej Polski, dowiedziałam się, że w Wielkiej Brytanii matki to jedna z najbardziej dyskryminowanych grup zawodowych. Zmusza się je, żeby pracowały na śmieciówkach, obcina im premie, wiele traci zatrudnienie po powrocie z urlopu macierzyńskiego. W Polsce pracujące matki też nie mają kolorowo. Z opublikowanego w 2013 roku raportu agencji doradztwa personalnego Otto wynika, że co piąta badana Polka po urodzeniu dziecka usłyszała, że w firmie nie ma już dla niej miejsca. „Kobiety w Polsce nie są dyskryminowane ze względu na płeć, ale na wiek. Dopóki są zdolne urodzić dziecko, rynek pracy traktuje je zdecydowanie gorzej” – skomentowała demograf prof. Krystyna Iglicka.

Nie da się ukryć, że pracodawcy naprawdę potrafią być bezczelni. Nie mają najmniejszych oporów, by na rozmowie kwalifikacyjnej dokumentnie przemaglować kobietę. Pytają wprost, czy planuje dziecko – a jeśli tak, to w jakiej liczbie i w jakim czasie. Nie daj Boże, żeby kandydatka była zaraz po ślubie, bo wtedy całkiem serio można się spodziewać, że szybko czmychnie na ciążowe L4, po którym będzie przez rok pauzować z powodu malucha. Szef dobrze prosperującej firmy nie może sobie na to pozwolić. Wyszkoli taką, przyuczy, zainwestuje w nią czas i pieniądze – tylko po to, by wkrótce dowiedzieć się, że ona spodziewa się dziecka i trzeba szukać kogoś na jej miejsce.

Żaden szanujący się biznesmen nie może sobie pozwolić na matkę, która kolejny raz musi wziąć wolne, bo dziecko jej się rozchorowało. Nie może sobie pozwolić, żeby ona znowu wyszła wcześniej z pracy, bo musi odebrać pociechę ze żłobka/przedszkola/szkoły.

Matka – przyszła czy obecna – to dla pracodawcy kłopot. A już samotna matka to wyżyny kłopotów.

Wiecznie spóźniona, zabiegana, zamyślona, nieobecna. Na pewno nie profesjonalistka. Typ pracownicy problematycznej. A przecież każdy przedsiębiorca wie, że problemy należy eliminować.

Może warto najpierw ustalić, kto w powyższej sytuacji tak naprawdę jest problemem. Zacznijmy od tego, że pytanie kobiety o to, czy planuje dzieci i ile, nigdy nie powinno mieć miejsca na rozmowie kwalifikacyjnej. Zadawanie tak osobistych pytań jest niezgodne z Kodeksem pracy. Ale co tam Kodeks! Rekruterzy mają go gdzieś i pytają, o co tylko chcą, a szukające pracy kobiety – zwłaszcza te, które muszą same zarobić na siebie i dziecko – powiedzą wszystko, co trzeba, byle tylko wypaść na rozmowie jak najlepiej. Wszystko czasem oznacza również kłamstwo. Kobiety kłamią zapytane o dzieci, bo wiedzą, że gdy powiedzą prawdę – „w ciągu najbliższych paru miesięcy chciałabym zajść w ciążę” – nadal będą zasilać szeregi bezrobotnych.

Smutne, ale prawdziwe. Smutne tym bardziej, że kobieta, która jest matką – pomijając wykształcenie czy doświadczenie zawodowe adekwatne do stanowiska, o które się ubiega – jest doskonałym kandydatem na pracownika. Doskonałym. Tylko matka jest w stanie nie spać przez rok-półtora (a czasem dłużej) i normalnie funkcjonować w dzień. Normalnie to znaczy na wysokich obrotach, bo właśnie to jest dla matek normą. Matka jest wielozadaniowcem. Robi dziesięć rzeczy naraz. Myśli o stu. Planuje tysiąc. Jest jednocześnie mamą, partnerką, córką, siostrą, przyjaciółką. Jedną ręką miesza zupę na gazie, a drugą trzyma niemowlaka pod pachą. Jedną macha mu grzechotką przed twarzą, drugą pisze maila i płaci ZUS-y.

Jest mistrzynią organizacji i planowania czasu.

Gdy jakimś cudem uda jej się wyskoczyć na krótki trening, to spędzi go, myśląc o tym, co ugotować mężowi i dziecku, jak zaplanować następne dni i przypominając sobie, że ubranka ciągle są niewyprasowane, że trzeba zacerować skarpetki, odpisać na arcyważnego maila, zrobić przelew, bo już po terminie, umówić się z Gośką, bo od ostatniego spotkania upłynął grubo ponad miesiąc (!), oddać za małe ubranka, zrobić porządek w szafce z mąkami, zaplanować urodziny ojca, Walentynki itp.

Matka jest znakomitym kandydatem na pracownika, bo potrafi zasuwać za pięć osób. Nigdy nie powie: „Nie dam rady”. Nie dam rady uśpić/nakarmić/przewinąć/odebrać dziecka. Ona nie ma wyjścia, ona po prostu musi.

A teraz podnieś to wszystko do potęgi entej, bo właśnie tak ma samotna matka. Albo ktoś jej pomoże, albo nie – bardzo często to drugie. Mąż nie wstanie za nią do dziecka, nie przewinie go, nie wyprowadzi na spacer. Samotna matka w pojedynkę wychowuje malucha, co jest tytaniczną pracą. A przy tym jest też kobietą, która ma swoje pragnienia i potrzeby, plany i marzenia. Tylko czasu na ich realizację jak na lekarstwo. Do tego dochodzą uprzedzenia: w naszym kraju informacja o byciu samotną matką budzi pejoratywne skojarzenia. Jeśli pracodawca ma katolicko-konserwatywne poglądy, samotnej matki nie zatrudni, bo kierować nim będzie stereotyp – samotna matka to kobieta frywolna, swobodna w obyczajach, lekkomyślna. Po co mu ktoś taki?

Nie zrozumcie mnie źle, mężczyźni też są wspaniałymi ojcami i kapitalnymi pracownikami. Gdybym jednak podczas rozmowy spotkała się twarzą w twarz z samotną matką o odpowiednich kwalifikacjach, z miejsca dałabym jej pracę. Bo wiem, jak ciężko potrafi zasuwać. Nie jest egoistką. Wie, że może polegać wyłącznie na sobie, dlatego tak dobrze ze wszystkim daje sobie radę. A przerwa na papieroska? Dajcie spokój. Jaka przerwa?!

Zatem taki mały apel do właścicieli firm: dajcie matkom szansę. Samotnym tym bardziej. Opłaci się.

Ewa

Na koniec wrzucam dający do myślenia filmik, za który bardzo dziękuję Dadze, wspaniałej samotnej matce.

Korzystałam z tego artykułu, powołując się na badania agencji doradztwa personalnego Otto

fot. Unsplash

3

  • Natalia P

    W Polsce ogólnie jest problem z zatrudnieniem. To, że szuka się sposobu do zwolnienia jest straszne.
    Pozdrawiam,annnathalie.blogspot.com

  • Olusiek

    Sama prawda. Nie rozumiem dlaczego kobiety, zwłaszcza matki są tak traktowane :/
    olusiek-blog.blogspot.com- klik!

  • Samotna matka ma determinację, by pracować. Nie zmienia pracy jak zawieje wiatr czy dlatego, bo kumpelka powiedziała, że „tam się nie rozwija”. Musi pracować i już.