Kwestię zdrowia psychicznego Polek wpisano wreszcie do standardów opieki okołoporodowej. Pytanie, czy i jak prawo pacjentek będzie egzekwowane.

Obowiązujący od stycznia 2019 roku nowy Standard organizacyjny opieki okołoporodowej to podpisany przez ministra zdrowia wzorzec postępowania i opieki nad kobietą w ciąży, podczas porodu i połogu, a także nad noworodkiem. Kwestia zdrowia psychicznego pacjentek w Standardach nie była dotąd podejmowana. O tę zmianę walczyła Fundacja Rodzić po Ludzku. Teraz osoba sprawująca opiekę nad ciężarną (lekarz lub położna) będzie zobligowana do dwukrotnego przeprowadzenia badania przesiewowego oceniającego ryzyko wystąpienia depresji w ciąży. Badanie przesiewowe, zwane również badaniem skriningowym lub po prostu skriningiem, przeprowadza się profilaktycznie u osób niemających objawów danej choroby, dzięki czemu schorzenie można wykryć i ewentualnie leczyć na wczesnym etapie.

Ocena ryzyka i nasilenia objawów depresji ma być dokonana między 11. a 14. tygodniem ciąży i później między 33. a 37. tygodniem. Również w połogu kobieta zostanie przebadana pod kątem stanu psychicznego, z oceną ryzyka wystąpienia u niej depresji poporodowej. Lekarz albo położna, w razie potrzeby, skierują ją do odpowiedniego specjalisty.

Dokument zakłada także, że położnicy należy zapewnić pomoc psychologiczną w sytuacjach szczególnych (tj. w przypadku rozpoznania ciężkiej choroby lub wady dziecka, poronienia, urodzenia dziecka martwego, niezdolnego do życia, chorego czy z wadami wrodzonymi) albo w przypadku urodzenia noworodka o bardzo niskiej masie urodzeniowej, skrajnie niedojrzałego oraz w innych sytuacjach, kiedy jej stan psychiczny będzie tego wymagał, informując pacjentkę o możliwych formach wsparcia rodziny i instytucjach ich udzielających.

Dane są bezlitosne – statystyki wskazują, że depresja poporodowa rozwija się u ok. 10–15 proc. matek. Zaburzenie pojawia się w ciągu pierwszych sześciu tygodni po urodzeniu dziecka, epizod depresji poporodowej może jednak wystąpić w pierwszym roku od porodu. Konsekwencje depresji poporodowej są rozległe – to m.in. obniżenie jakości życia kobiety, osłabienie relacji społecznych, a także, co być może dla matki najważniejsze, upośledzona zdolność do nawiązywania i podtrzymywania więzi z własnym dzieckiem.

Problem depresji poporodowej, choć poważny, dotąd traktowany był u nas po macoszemu. Kwestię rozpoznania i leczenia depresji poporodowej podjęto w rządowym „Programie zapobiegania depresji w Polsce na lata 2016–2020”. Można w nim przeczytać, że w praktyce „zaburzenia depresyjne w okresie poporodowym bardzo często pozostają nierozpoznane”. Jednym z zalecanych sposobów oceny stanu psychicznego jest zastosowanie Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej składającej się z dziesięciu pytań.

W państwie afirmującym macierzyństwo, matkę-Polkę stawiającym na piedestale, o tym, że wiele kobiet z rodzicielstwem sobie nie radzi, mówiło się raczej rzadko albo wcale. Od pewnego czasu widać jednak tendencję dążącą ku odbrązawianiu macierzyństwa. Publicznie o wpadnięciu w dołek psychiczny po urodzeniu dziecka mówiły znane z telewizji Dorota Gardias i Agnieszka Hyży (wtedy Popielewicz). Do depresji poporodowej przyznały się Kayah i Małgorzata Tusk. Ostatnio znana aktorka Keira Knightley wyznała w wywiadzie, że „macierzyństwo to fizyczny i emocjonalny maraton”. Knightley zwróciła przy tym uwagę, że choć stać ją na zatrudnienie dobrej opieki, to macierzyństwo jest „f*cking difficult” (z ang. cholernie trudne).

W Polsce odważnym głosem w kwestii depresji poporodowej – niewykluczone, że przełomowym – była książka „Jak pokochać centra handlowe” Natalii Fiedorczuk-Cieślak (Wielka Litera 2016). Książkę nagrodzono „Paszportem Polityki” za „przenikliwy portret współczesnej Polski widzianej od strony matek z wózkami, za chłodny i niebanalny obraz macierzyństwa, a także za żywy i pełen humoru literacki język”.

Fundacja Rodzić po Ludzku alarmuje, że mimo wzrastającej wiedzy dotyczącej konsekwencji oraz powszechności depresji poporodowej, temat samopoczucia młodej matki często nie jest poruszany podczas wizyt ginekologicznych – zarówno w ciąży, jak i po porodzie – podczas patronażowych wizyt położnej środowiskowej lub kontrolnych wizyt z dzieckiem u pediatry. Dlatego kwestię oceny zdrowia psychicznego matek Fundacja uważa za „bo bardzo ważny zapis, ponieważ wiele kobiet przeżywa depresję, lecz boi się o tym mówić i cierpi w milczeniu. Dzięki temu zapisowi stan emocjonalny kobiety stanie się tematem rozmowy”.

Hurraoptymizm w tej chwili byłby jednak na wyrost. Zasadnicze pytanie brzmi bowiem, jak realizacja Standardów będzie przebiegać w praktyce. Nie jest żadną tajemnicą, jak w polskich szpitalach wygląda np. kwestia porodów ze znieczuleniem. Choć teoretycznie rodzące kobiety mają do znieczulenia prawo (Standard reguluje tę kwestię), to zapis funkcjonuje jedynie na papierze; w wielu szpitalach Polki na tę formę łagodzenia bólu porodowego nie mają co liczyć. Powód? Brak anestezjologów. Sama rodziłam dwukrotnie – w 2016 i 2018 roku – w największym szpitalu w południowej części woj. mazowieckiego. Bez znieczulenia. Dlatego Fundacja Rodzić po Ludzku zamierza postulować do ministra, żeby czuł się odpowiedziany za wdrażanie nowych Standardów, żeby przeznaczył środki na szkolenie personelu, a także – co zdaniem Fundacji jest niezwykle ważne – zajął się kwestią norm zatrudnienia, monitorowaniem jakości opieki oraz zagwarantowaniem kobietom znieczulenia zewnątrzoponowego.

Pod koniec 2016 roku media obiegła wiadomość, że Standardy opieki okołoporodowej zostaną zlikwidowane. Petycję w tej sprawie złożyły m.in. Fundacja Rodzić po Ludzku (podpisało ją blisko 75 tys. osób) oraz Fundacja Lepszy Poród (tutaj podpisało się ponad 25 tys. osób). Specjaliści alarmowali, że pozbawi to Polki elementarnych praw podczas ciąży, porodu i połogu. Poprzednie Standardy obowiązywały do końca 2018 roku. Nowe już obowiązują. Wkrótce okaże się, czy założenie zadbania o zdrowie psychiczne pacjentek nie było słusznym, ale martwym zapisem.

Ewa Podsiadły-Natorska

Photo by Sydney Sims on Unsplash
1