Być jak Homer Simpson

W „Simpsonach” już 16 lat temu przewidziano prezydenturę Donalda Trumpa – ekscytowały się niedawno media. Dla mnie nie było w tym odkryciu nic specjalnie zaskakującego. Od dawna wiem, że perypetie zwariowanej rodzinki ze Springfield pozwalają zrozumieć współczesny świat, a zwłaszcza jego głupotę.

Sporo osób ze zdumieniem przecierało oczy, gdy w chłodny listopadowy poranek czytało informację o wynikach amerykańskich wyborów. Choć „sporo” jest pewnie określeniem trochę na wyrost, ponieważ w rzeczywistości dotyczy prawdopodobnie dość wąskiego grona naszego społeczeństwa. Jestem bowiem głęboko przekonany, że większość Polaków przyjęła głosowanie na prezydenta USA z równie dużą ekscytacją, co zmianę na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii albo przewodniczącego Komisji Europejskiej. I chyba nie ma w tym nic karygodnego, bo przecież przeciętny obywatel USA też ma w głębokim poważaniu, kto rządzi w Polsce.

W każdym razie bardziej świadomi rodacy byli w większości zaskoczeni wygraną Donalda Trumpa. No chyba, że są fanami serialu „Simpsonowie” i pamiętają jeden z jego kultowych odcinków, czyli wyemitowany w 2000 r. epizod „Bart to the Future”. Bart poznaje w nim swoją przyszłość, która nie prezentuje się zachęcająco – w dorosłym życiu syn Simpsonów staje się nieudacznikiem, którego ulubioną rozrywką jest opróżnianie kolejnych puszek piwa. Za to jego ambitna siostra Lisa robi zawrotną karierę w polityce i w końcu zostaje główną lokatorką Białego Domu. Największym wyzwaniem nowej pani prezydent okazuje się załatanie potężnej dziury budżetowej, którą kraj zawdzięcza poprzednikowi, czyli… Donaldowi Trumpowi.

Warto wiedzieć, że nie był to pierwszy przykład simpsonowej antycypacji. Już w 2001 r. widzowie mogli obejrzeć, jak Bart z kumplami zakłada boysband, którego piosenki zawierają komunikaty podprogowe i są wykorzystywane przez amerykańską armią w działaniach zbrojnych na terenie Bliskiego Wschodu, gdzie trwa wyniszczająca wojna. Na jeepie nalężącym do jednej z walczących stron widać wyraźnie zielono-biało-czarne godło z trzema gwiazdkami. To symbole Free Syrian Army, która dziesięć lat po emisji tego odcinka „Simpsonów” rozpoczęła walkę z siłami wiernymi prezydentowi Baszszarowi al-Asadowi. Zbrojny konflikt w Syrii trwa do dzisiaj.

Z kolei w 1997 r., w epizodzie „Lisa’s Sax” Marge Simpson próbuje namówić chorego Barta do przeczytana książki dla dzieci zatytułowanej „Ciekawski George i wirus Ebola”. Na okładce widnieje rysunek leżącej w łóżku małpy. Ci się wydarzyło 17 lat później? W Afryce wybuchła wielka epidemia eboli, która zabiła ponad 10 tysięcy osób. Wciąż nie wiadomo, jakie było źródło śmiercionośnego wirusa, zdaniem niektórych naukowców mogły roznieść go właśnie małpy.

Przykłady proroczych wizji w „Simpsonach” można przytaczać w nieskończoność.

Twórcy serialu przewidzieli m.in. kontuzję brazylijskiego gwiazdora Neymara podczas Mundialu w 2014 r. czy wprowadzenie funkcji nagrywania filmów w telefonach komórkowych.

Bo „Simpsonowie” to bez wątpienia fenomen. Na wielu płaszczyznach. Niedawno stacja Fox wyemitowała 600 odcinek, co sprawia, że opowieść o szalonej rodzince jest najdłużej wyświetlanym serialem animowanym w historii. Od premiery w 1989 r. produkcja zdobyła m.in. 32 statuetki Emmy. „Simpsonowie” mają własną ścieżkę turystyczną w Universal Studios, a także gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Sław.

Za co kochają ich widzowie na całym świecie? Oddajmy głos publicyście… watykańskiej gazety „L’Osservatore Romano”, który w głośnym artykule sprzed kilku lat zachwycał się tą „zwariowaną mieszanką kultury pop i nihilizmu amerykańskiej klasy średniej” i doszedł do wniosku, że bez „Simpsonów” wielu z nas nie potrafiłoby się śmiać.

Sam od dawna należę do licznego grona fanów serialu, których ulubionym zajęciem są dyskusje o wyższości jednej postaci filmu nad inną. Wielu wielbicieli ma Bart, sporo Marge czy Lisa, ale dla mnie bezdyskusyjnie największą gwiazdą jest głowa rodziny, czyli Homer. Leniwy pracownik elektrowni atomowej, gdzie w przerwach między kolejnymi drzemkami objada się pączkami. Gruby i niezbyt inteligentny (jego wyjściowe IQ wynosi wprawdzie 110, ale spada o połowę z powodu… kredki tkwiącej w mózgu), co nie przeszkodziło mu w jednym z odcinków rozpisać równanie, którego rozwiązanie wskazuje masę cząstki elementarnej, zwanej bozonem Higgsa. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że odkryto ją dopiero… 14 lat po emisji epizodu zatytułowanego „The Wizard of Evergreen Terrace”.

Homera, nieodmiennie ubranego w białą koszulkę oraz niebieskie spodnie (w jednym z odcinków ratuje jedyną firmę produkującą te galoty), trudno nazwać wzorcowym mężem i ojcem – zaniedbuje żonę, natomiast jego ulubioną metodą wychowawczą jest przyduszanie syna. Wolny czas spędza przed telewizorem (gazetka z programem to jedyna i ulubiona lektura Simpsona) albo w pobliskim pubie. Jego marzenia też nie są wygórowane, na czele listy znajduje się zjedzenie największej kanapki świata, co zresztą ponoć mu się udało, jednak Homer tego nie pamięta.

Leń, pijak i życiowy nieudacznik został jednak gwiazdą. Jego ulubione powiedzonko „d’och!” jest osobnym hasłem w „Oxford English Dictionary”. Homer zajął 2 miejsce na liście najbardziej popularnych postaci animowanych (wyprzedził go tylko królik Bugs), a w internetowym rankingu zorganizowanym przez BBC uznano go za „Amerykanina wszechczasów”. Jego małżeństwo z Marge przeżywa „wzloty i upadki”, jednak nie przeszkodziło to triumfować im w plebiscycie na „100 najlepszych par 2D”.

Za co świat pokochał Homera Simpsona? Odpowiedź na to pytanie wymagałaby pewnie socjologicznej rozprawki. Mam na ten temat swoją małą teorię.

Po prostu każdy facet chciałby czasem być Homerem.

Żyć tak, jakby jutro miało nigdy nie nadejść. Bez odpowiedzialności, dylematów i hamulców. Na całego. Realizując nawet najgłupsze pomysły, nie przejmując się krępującymi umysł refleksjami na temat tego, co wypada.

Niektórzy tak żyją – stwierdzicie. Tylko że oni są śmieszni przez chwilę, a Homer bawi latami…

Na deser jeszcze kilka cytatów z Homera:

„Bart, mając 10 tysięcy dolarów, bylibyśmy milionerami! Moglibyśmy kupić wiele użytecznych rzeczy, jak… miłość!”

„Całe życie byłem otyłym w ciele grubasa.”

„Cóż, jest pierwsza w nocy. Chyba pójdę do domu spędzić trochę czasu z dzieciakami.”

„Dzieci, próbowałyście, ale poniosłyście klęskę. Jaki z tego morał? Nie próbować.”

„Ej, odciąłeś mi prąd! Jak mam jeść bez oglądania telewizji?!”

„Hamaku! Przywitaj Panią Dupcię!”

„Liso, wampiry to wymysł! Tak jak elfy, gremliny i Eskimosi.”

„Może dotąd zaniedbywałem modlitwę, ale teraz, jeśli tam jesteś, proszę, uratuj mnie, Supermanie.”

„Nasze małżeństwo to wzajemna pomoc. Gdy upadniesz, podnoszę cię. Gdy nie zjesz kanapki, dojem ją.”

„Nie obwiniaj się bez przerwy. Obwiń się raz i żyj dalej.”

„Synu, kiedy uczestniczysz w zawodach sportowych, nie jest ważne, czy wygrasz, czy przegrasz, tylko jak bardzo się upijesz.”

„To jest kac. Jest nieodłączną częścią życia.”

„Za alkohol – przyczynę i rozwiązanie wszystkich życiowych problemów!”

Rafał

Źródło cytatów: Wikicytaty

fot. simpsons.wikia.com

4

  • Wojtek

    „Nie obwiniaj się bez przerwy. Obwiń się raz i żyj dalej.” – to jest chyba sedno życia