8 tanich spożywczych hitów, które trzeba mieć w kuchni

Poznajcie produkty, które na dobre zadomowiły się w naszej kuchni – jedzcie je, jeśli zależy wam na smacznych potrawach, a przede wszystkim na zdrowiu (bez obciążania domowego budżetu).

Mogę tu już napisać oficjalnie: zmieniłam sposób żywienia. Wraz z początkiem roku przeszłam na dietę Anny Lewandowskiej i dziś z pełną odpowiedzialnością ogłaszam, że była to JEDNA Z LEPSZYCH DECYZJI W MOIM ŻYCIU. I nawet nie chodzi o to, że odzyskałam sylwetkę sprzed ciąży – nad figurą ciągle pracuję, bo jeszcze trochę jest do zrobienia, a sezon bikini za pasem ;-). Najważniejsze jest to, że czuję się świetnie. Tryskam energią, mam bardzo dobre wyniki badań, odzyskałam równowagę psychiczną, zagęściły mi się włosy… Chce się żyć!

Ostatnio mój teść zapytał mnie, kiedy znowu będę jeść normalnie.

Odpowiedziałam mu z uśmiechem, że ja już zawsze będę odżywiać się w ten sposób. Wierzę, że tak właśnie będzie. Bo co to znaczy normalnie? Czy normalnie to znaczy: pszenna buła z margaryną i szynką na śniadanie? Słodki jogurt na podwieczorek? Zabielana zupą śmietana i pyzy na obiad plus serniczek z czekoladą na deser? Moje „normalnie” to teraz zdrowo, pożywnie, mądrze. Wreszcie zrozumiałam, że musimy się ODŻYWIAĆ, a nie tylko JEŚĆ. To fundamentalna różnica.

Dieta, którą stosuję, to w zasadzie nie dieta, a styl życia. „Fit is not a destination, is a way of life”. Nie używam białego cukru, co nie znaczy, że nie jem słodkich rzeczy – przeciwnie! O wspaniałych zamiennikach rafinowanego cukru napiszę w osobnym tekście. Dania doprawiam dużą ilością ziół. Stosuję sól himalajską, ewentualnie morską – w ograniczonej ilości. Jem mnóstwo zbóż (pokochałam kasze!), bakalii, orzechów. Ograniczyłam nabiał i gluten. W mojej kuchni stawiam na żywność JAK NAJMNIEJ PRZETWORZONĄ. Gotowe batoniki, ciasteczka z całą tablicą Mendelejewa, żelki, galaretki, słone przekąski, kupne kremy czekoladowe, kolorowe napoje mnie nie interesują. Proszę, nie jedzcie ich.

Co więc mnie interesuje? Poniżej znajdziecie 8 najważniejszych produktów, które muszę mieć w kuchni, bo korzystam z nich bez przerwy – w różnej formie. Są bardzo zdrowe, smaczne, dają szerokie pole do popisu, a przede wszystkim kosztują niewiele. Może to od nich zaczniecie swoją przygodę ze zdrowym odżywianiem?

Kasza jaglana

Nieprzypadkowo nazywa się ją królową kasz. Jest niesamowita! O tym, że wspaniale wpływa na nasze zdrowe, napisano tomy. Nie zawiera glutenu, co dla wielu osób ma kolosalne znaczenie. Można ją jeść na milion sposobów, np. w formie pożywnej śniadaniowej jaglanki, budyniu, w cieście, jako dodatek do obiadu, w kotlecikach, kulkach mocy, koktajlach… Kosztuje grosze, a w kuchni jest niezastąpiona. Podaję ją również mojemu 10-miesięcznemu synkowi; zjada ją z apetytem. Wymiennie z kaszą jaglaną stosuję płatki jaglane, zwłaszcza gdy gotuję Filipkowi śniadanie czy kolację.

Szczególnie polecam wam przepis na krem kawowy z kaszy jaglanej, rozpustny budyń jaglany oraz tofurniczki orzechowo-czekoladowe.

Buraki

Już rozumiem, dlaczego to ukochane warzywo Anny Lewandowskiej. Buraki są niezwykłe. Zapewniają zdrowie, świetny wygląd, doskonałą formę psychofizyczną. Dla wygody korzystam z ugotowanych i obranych buraków (z Lidla) – nie muszę ich wtedy piec ani gotować, są od razu gotowe do obróbki. Bardzo tę opcję polecam. Z buraków można zrobić błyskawiczną zupę-krem (tylko połączcie je z mleczkiem kokosowym…), ciasto, ciasteczka, mus, sałatkę, placki, koktajl, sok. Ugotowanego buraka wystarczy zetrzeć na tarce o grubych oczkach – i już macie wspaniały dodatek do obiadu. Buraki są naturalnie słodkie, więc w zasadzie po starciu nie trzeba ich niczym doprawiać. A dzięki wspomnianej słodyczy pokochają je dzieci – Filipek buraki uwielbia!

Wiórki kokosowe

Szkoda, że w Polsce nie rosną kokosy… Chociaż odkąd mój mąż za parę złotych kupił w Biedronce (!) całego, gotowego do spożycia kokosa ze wspaniałą wodą (pamiętajcie, że nie mleczkiem) i miąższem w środku, jest nadzieja… 😉 Wiórki kokosowe jeszcze do niedawna traktowałam po macoszemu. Dziś są jednym z najważniejszych produktów w mojej kuchni. Posypuję nimi wszystko: owsiankę, jaglankę, domowe budynie i musy. Ba, można z nich śmiało zrobić świetną panierkę do kurczaków czy kotletów! Wiórki dodaję do placków, napojów, ciast i ciasteczek oraz do domowych kaszek, które serwuję Filipkowi. Czy wiecie, jak wspaniałe placki wyczarujecie, łącząc wiórki kokosowe z bananem, płatkami owsianymi i wodą? No to spróbujcie. Z wiórków zrobiłam też swoje pierwsze mleko kokosowe. Efekt powala.

Ważna sprawa: poszukajcie wiórków bez dwutlenku siarki (E220), konserwantu, który nie jest nikomu do szczęścia potrzebny.

Kakao

Niedawno nieco przewrotnie mój Rafek pisał o tym, jak zamienił kufel piwa na kubek kakao. Mogłabym o sobie powiedzieć w zasadzie to samo… Tylko że u mnie nie było żadnej zamiany, bo za piwem nie przepadam, zresztą nie piłam go już prawie dwa lata (ciąża + karmienie – tego drugiego końca póki co nie widać). Co ciekawe, kakao też nigdy nie było szczytem moich marzeń – unoszący się w kubku kożuch wydawał mi się obrzydliwy. Mówimy jednak o sypkim kakao; stosuję kakao o obniżonej zawartości tłuszczu. To jeden z najważniejszych produktów w mojej diecie. Kakao dosypuję do jaglanek, owsianek, smoothies, koktajli, ciast, ciasteczek, fit batoników. Sprawdźcie chociażby ten przepis. Pomysł na najprostszy krem czekoladowy świata zwany „domową Nutellą”? Banan, awokado, kakao – wszystko zmiksować na gładko. Smacznego!

Awokado

Czy 2,99 to dla was dużo? Bo za tyle (a nawet za mniej) można upolować wspaniałe awokado w supermarketach i dyskontach. Kiedyś do awokado zabierałam się jak pies do jeża… Nie miałam na nie pomysłu. Dziś wiem, że w zastosowaniu awokado ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Jest bogactwem witaminy E, silnego przeciwutleniacza, witaminy młodości i płodności, zawiera wysokie stężenie jednonienasyconych kwasów tłuszczowych, a także glutation (kolejny przeciwutleniacz), potas, magnez, kwas foliowy, beta-sitosterol (blokuje wchłanianie cholesterolu w jelitach). Awokado jest świetne i na słono, i na słodko. Już wiecie, jak zrobić z niego prosty mus czekoladowy („domową Nutellę”). Z awokado wyczarujecie także świetne pasty kanapkowe (choćby guacamole). Po prostu rozsmarujcie je na zdrowym pieczywie, połóżcie na to plaster suszonego bądź świeżego pomidora, posypcie ulubionymi ziołami oraz pestkami słonecznika.

Banany

Nie znam wspanialszych owoców, no może poza naszymi dobrymi polskimi jabłkami. Banany są zdrowe, bardzo pożywne i po prostu przepyszne! Adam Małysz, gdy królował na skoczniach świata, zawsze mówił, że jego posiłek przed skokiem to bułka i banan – pamiętacie? Z tym bananem wcale się nie dziwię. Banany dodaję do kaszek mlecznych i płatków gotowanych na wodzie, robię z nich ekspresowe placki, koktajle, budynie, ciasta i ciastka, a bananowe lody… Zawsze mam w zamrażalniku zapas pokrojonych w plasterki bananów. Wystarczy porządnie zmiksować je na gładko, np. z dodatkiem masła orzechowego albo mleczka kokosowego – i rozkoszować się zdrowymi domowymi lodami, które zachwyciły nawet mojego wybrednego męża. Polecam również ekspresowy mus (np. do naleśników): starte jabłko i rozgnieciony banan podgrzane w rondelku z olejem kokosowym i sokiem z cytryny. Taka wskazówka: im ciemniejsza skórka, tym banany słodsze. Jeśli gdzieś znajdziecie „przeterminowane” banany w promocji, bierzcie je bez wahania, bo nie są zepsute!

Olej kokosowy

Dziś olej kokosowy to już żaden rarytas – dostaniecie go praktycznie we wszystkich dyskontach i supermarketach. Ostatnio za słoiczek płaciłam 8,99 zł. Tutaj ważna uwaga: olej kokosowy może być nierafinowany i rafinowany. Ten pierwszy (nierafinowany) jest zdrowszy. Zachowuje wspaniały kokosowy aromat, czym wzbogaci wasze dania. Ten drugi (rafinowany) ma nieco mniej wartości odżywczych, ale odznacza się wyższą temperaturą dymienia, więc można śmiało na nim smażyć. Olej kokosowy idzie u mnie jak woda. Przede wszystkim na nim smażę, ale też dodaję dziecku do kaszek i owsianek, sama rozpuszczam olej z owsiankach, jaglankach, zupach, dodaję go do domowych wypieków i fit batoników. Moja ukochana polewa do ciast i tortów to gorzka czekolada roztopiona w kąpieli wodnej z łyżeczką oleju kokosowego. Smakuje wspaniale, a jak pięknie wygląda!

Płatki owsiane

Gdy dorastałam – a moje dzieciństwo przypadło na lata 90. – nie jadało się owsianek. Aż mam ochotę złapać się za głowę. Płatki owsiane to jeden z najtańszych i jednocześnie najzdrowszych produktów świata! Nasze ulubione sobotnie śniadanie to płatki owsiane ugotowane na mleku z bananem i cynamonem – potem wzbogacamy taką owsiankę czym popadnie: olejem kokosowym, suszoną żurawiną, daktylami, syropem klonowym lub daktylowym, lnem, owocami (oczywiście nie wszystkim naraz ;-). Lubię zarówno płatki owsiane górskie, jak i błyskawiczne – te drugie zwykle podaję synkowi. O owsianych spodach do ciast i owsianych ciasteczkach nie muszę wspominać. Z płatków osianych robię zwłaszcza zdrowe batoniki. W ogóle płatki wszelkiego typu – ryżowe, jaglane, jęczmienne czy owsiane właśnie – to jedno z moich największych odkryć! Kupcie od razu kilka opakowań i stosujcie je wymiennie.

Ewa

fot. Unsplash

6

  • Ula Nastja

    Wszystkie produkty doskonale znam :)) Ja również uważam że dieta to styl życia i nie wyrzeczenia a przyjemność. Zdrowe odżywianie wpływa na tyle aspektów życia, począwszy od humory, po prawidłowe funkcjonowanie organizmu. Ja jestem o wiele bardziej szczęśliwa od kiedy odrzuciłam „śmieciowe jedzenie” i mój organizm na tym korzysta każdego dnia 🙂

    Zapraszam http://bibelota.blogspot.com/

  • Magda Florek

    jestem fanką wszystkiego co kokosowe – także olej i wiórki na co dzień goszczą w mojej kuchni! Jak i w sumie wszystkie inne produkty wymienione w poście:)

  • Kasia Spałek

    U mnie w kuchni również króluje kasza jaglana. Chciałabym również zacząć jeść płatki owsiane, ale jakoś nie mogę się do nich przekonać.

    • Czesia

      Ja też nie mogłam się do nich przekonać. Taką zwykłą owsiankę uważam za mało apetyczną. A próbowałaś robić gofry owsiane? Zamiast mąki dodajesz szklankę zmielonych płatków owsianych. Widziałam kiedyś przepis na placki owsiane i pomyślałam od razu o gofrach. Dostałam na urodziny gofrownice profi i teraz eksperymentuje w kuchni. Zauważyłam, że niektóre przepisów na placki można spokojnie przerabiać na gofry.

      • Ewa PN

        Zdecydowanie tak! My np. uwielbiamy długo gotowaną owsiankę z bananem – banan podczas gotowania się rozpada i robi całą robotę – oddaje smak i czyni owsiankę cudownie kremową. U nas każda sobota jest pod znakiem takiego śniadania 🙂