5 dowodów na to, że świat stanął na głowie

Żyjemy w szalonych czasach. Kto ma wątpliwości, niech przeczyta ten tekst, a z pewnością się ich pozbędzie.

Najprzystojniejszy więzień świata w Cannes

To jedna z tych historii, które nie powinny były się wydarzyć. Amerykanin Jeremy Meeks siedział w pace za nielegalne posiadanie broni i nie mógł nawet przypuszczać, że wkrótce rozpocznie karierę modela. Gdy w sieci pojawiło się jego zdjęcie z policyjnej kartoteki, zaczęło się szaleństwo. Meeksa natychmiast okrzyknięto najprzystojniejszym więźniem Ameryki. Gdzie tam! Świata! Branża modowa tak bardzo zachorowała na jego punkcie, że pierwszy kontrakt podpisał jeszcze… za kratkami. A gdy już odsiedział swoje, rozpoczął międzynarodową karierę. Ostatnio model pojawił się w Cannes, na do niedawna bardzo prestiżowym festiwalu filmowym (chyba adnotacja „do niedawna” jest tutaj jak najbardziej na miejscu). Meeks przechadzał się francuskimi alejkami z odsłoniętym, pokrytym tatuażami torsem, a jeden z portali plotkarskich zwrócił uwagę, że ręce składał, jakby szykował się do zakucia kajdankami.

100 mln obserwujących Kim Kardashian

„Ona nie ma pojęcia, co to znaczy 100 milionów obserwujących, ale jest podekscytowana, bo ja jestem podekscytowana” – tak najpopularniejsza celebrytka świata Kim Kardashian West (która, jak właśnie wyczytałam, jest z Westem w separacji), pisząc o rozradowanej córce, podsumowała swój niebywały sukces. Bo że jest on niebywały, nie mam najmniejszych wątpliwości. 100 mln osób chce obserwować kobietę, która nie zasłynęła niczym wybitnym (chyba że wybitna jest umiejętność utrzymania kieliszka na czterech literach) i która mówi w wywiadach, że „nie uśmiecha się, bo od tego robią się zmarszczki”. Kiedyś żeby zostać gwiazdą, trzeba było mieć talent i osobowość. Dziś wystarczy wielki tyłek, wyprasowana twarz i sekstaśma. Co do jednego nie mam jednak wątpliwości: kto twierdzi, że Kim Kardashian nie ma żadnego talentu, ten grubo się myli. Ma jeden i to ogromny – do biznesu.

Festiwal w Opolu w Kielcach

Od paru dni trwa telenowela z festiwalem w Opolu. Każda ze stron ma „swoją prawdę”. Najpierw słyszałam, że prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu nie spodobał się pomysł, by na opolskiej scenie razem z Marylą Rodowicz pojawiła się Kayah. Powód? Poglądy sprzeczne z poglądami prezesa i obecność podczas „czarnego protestu”. W akcie zawodowej solidarności z festiwalu zaczęli rezygnować kolejni artyści. W końcu umowę z TVP zerwał prezydent Opola. Potem Kurski stwierdził, że nie było „żadnej czarnej listy, a Telewizja Polska nie eliminuje nikogo ze względu na poglądy”. Dziś wiadomo tyle, że Festiwal w Opolu prawdopodobnie odbędzie się w Kielcach, choć jak przytomnie zauważył mój mąż, lepiej byłoby przenieść imprezę do… Opola Lubelskiego. Najlepszy pomysł ma jednak mój znajomy, który zaproponował, by festiwal zorganizować na San Escobar.

Przytłaczająca lista lektur

„Liczba lektur jest przytłaczająca. Wychodzi na to, że w każdym roku licealista będzie miał do przeczytania sześć-siedem książek, do tego dużo poezji i fragmentów obszernych tekstów” – poinformowała „Gazeta Wyborcza”. To doprawdy przytłaczające – 6-7 książek w ciągu roku i fragmenty tekstów! Jak tak można? Ludzie! Tego nie robi się dzieciom. Nikomu. Bo przecież Polacy nie czytają – z badań Biblioteki Narodowej wynika, że w 2016 roku ani jednej książki nie przeczytało ponad 60 proc. Polaków. Jakby tego było mało, ok. 40 proc. ankietowanych przyznało, że poza podręcznikami nie ma w domu ani jednej książki, a w dobie wirtualnych treści domowe biblioteki uznano za passé. Nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że w tej kwestii na głowie stanęła Polska. Za granicą nieczytanie to obciach. Wiedzieliście, że aktorka Emma Watson prowadzi własny klub książki? A u nas? W końcu ryba psuje się od głowy. No więc, drodzy politycy, co ciekawego ostatniego przeczytaliście?

Oświadczyny Rutkowskiego na wizji

Dziwny to detektyw, o którym można powiedzieć wiele, lecz na pewno nie to, że jest prywatny. Gość o wybitnie celebryckich zapędach, notabene były poseł (i detektyw też już były), jest świeżo po zaręczynach. „Rutkowski przeszedł samego siebie i oświadczył się na wizji!” – grzmią media. Rutkowski wybrankę swojego serca o rękę poprosił w programie „Skandaliści” (wyjątkowo trafny wybór), po czym oznajmił, że ukochana nigdy nie będzie musiała się za niego wstydzić. Cóż, co za ulga, że to dodał. Teraz czekam na taką deklarację ze strony Mai Plich. Narzeczona Krzysztofa Rutkowskiego pstryknęła sobie ostatnio selfie na tle okna, z którego wypadła Magdalena Żuk, Polka, która w tajemniczych okolicznościach zmarła w Egipcie. Wróżę tej parze długie życie we dwoje. Jak to mówią, ciągnie swój do swojego…

Ewa

fot. Unsplash, internet

5

  • Foto Reporterka

    naprawdę, świat staje na głowie. Najbardziej ubolewam chyba nad tym, że ludzie nie czytają książek, które są największym źródłem informacji, największym przyjacielem. Sama nie wyobrażam sobie życia bez jakichkolwiek lektur. To by był istny terror!

  • Oj macie racje cos sie dzieje z tym naszym Swiatem dziwnego 🙁 smutne to…

  • Aria.

    Obejrzałam zdjęcia tego byłego więźnia i może jest przystojny, ale bez przesady! Dużo jest ludzi o podobnej urodzie. Cóż, ja na szczęście nie należę do tych 100 mln ludzi, którzy obserwują Kim. xd

    lady-aria.blogspot.com

  • Marina Abramava

    Ech, ileż w tym prawdy! Także nie rozumiem tego całego halo z ilością obserwatorów na Instagramie, czy kontach celebrytów na portalach społecznościowych. Media potrafią zrobić z muchy słonia i zamiast się przejmować rzeczami naprawdę ważnymi, rozgrzebują coś, co jest nic nie warte…to jest nasz 21 wiek.

  • Irmina Garaj

    O zaręczynach Rutkowskiego slyszalam, a nawet oglądałam z ciekawości. Kicz i tandeta, oraz zero emocji. To było takie sztuczne i na pokaz