10 energetycznych utworów. Do biegania i nie tylko

Dwóch na trzech biegaczy słucha w trakcie treningów muzyki – wynika z badań. Jednak chyba niewielu z nich ma w swoich odtwarzaczach równie zwariowaną playlistę jak moja.

Muzyczne preferencje osób uprawiających sport zgłębiał ostatnio portal bieganie.pl, który wspólnie z firmą TomTom przeprowadził ankietę wśród blisko 1,5 tysiąca Polaków czerpiących przyjemność z regularnego znęcania się nad organizmem oraz przemierzania miejskich ulic czy leśnych ścieżek w szybszym od innych tempie.

Co się okazało? Ponad 60 proc. badanych odpowiedziało, że w czasie treningu zwykle ma na uszach słuchawki. Pozostali po prostu nie przepadają za słuchaniem muzyki w trakcie biegania, ewentualnie nie robią tego ze względu na bezpieczeństwo (obawiają się bowiem, że nie usłyszą nadjeżdżającego samochodu czy skradającego się złodzieja) lub brak odpowiedniego sprzętu –niewygodne, wypadające z uszu słuchawki albo konieczność noszenia ze sobą dużego i nieporęcznego smartfona potrafią skutecznie popsuć przyjemność z joggingu.

Co ciekawe, wysiłek fizyczny lubią umilać sobie muzyką zwłaszcza kobiety (80 proc. robi to mniej lub bardziej regularnie), w przypadku facetów ten odsetek spada do 57 proc. Zauważalnym zjawiskiem jest również zmniejszanie zainteresowania „udźwiękowieniem” treningów wraz z rosnącym stażem biegowym. Najchętniej ze słuchawkami wyruszają na trasę osoby, które rozpoczęły przygodę ze sportem nie dalej niż dwa lata wstecz.

Do tych ostatnich spostrzeżeń mój skromny przykład zupełnie jednak nie pasuje. Nie jestem kobietą (przynajmniej taki mi się wydaje, choć ujawniona w „Seksmisji” prawda o Koperniku daje sporo do myślenia), biegam już dłużej niż dwa lata, a nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez odtwarzacza MP3. Gdy zdarzy się, że w padnie w nim bateria (sporadycznie, bo wskaźnik naładowania jest najczęściej obserwowanym przeze mnie elementem wyświetlacza), trening od razu przestaje być przyjemnością. Nagle dopada mnie zmęczenie, serce bije, jakby chciało wyrwać się z piersi, a perspektywa pokonania kolejnych kilometrów zaczyna lekko niepokoić.

Z muzyką wysiłek przychodzi znacznie łatwiej. I nie jestem w tym odosobniony, ponieważ wiele moich przemyśleń znalazło potwierdzenie w badaniach Costasa Karageorghisa, słynnego psychologa sportu z Uniwersytetu Brunel w Londynie, który od blisko ćwierć wieku analizuje związek muzyki i aktywności fizycznej.

Jego zdaniem dzięki odpowiednio dobranej ścieżce dźwiękowej podczas wysiłku możemy zwiększyć wydajność organizmu nawet o 15 proc.! Poza tym poprawiamy także podzielność uwagi, regulujemy stany emocjonalne, redukujemy napięcie i stymulujemy koordynację ruchową. Muzyka pozytywnie wpływa na pamięć ruchową i inne procesy poznawcze. Według naukowców odpowiednie dźwięki mogą sprawić, że jesteśmy w stanie biegać efektywniej – tempo staje się szybsze, prędzej łapiemy właściwy rytm i odczuwajmy mniejsze zmęczenie.

W internecie znajdziecie mnóstwo propozycji utworów, z którymi bieganie stanie się prawdziwą przyjemnością. Ja stworzyłem jednak na własny użytek autorską playlistę, towarzyszącą mi w upale i śniegu, na osiedlowej alejce czy greckiej plaży, w momentach euforii, gdy czuję, że mógłbym przebiec maraton oraz w chwilach zwątpienia, kiedy zastanawiam się, czemu ma służyć ta cała mordęga.

Czego słucham? Na to pytanie trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Bo jak można krótko podsumować zestaw, w którym Frank Sinatra sąsiaduje ze Zdzisławem Maklakiewiczem, a Red Hot Chilli Peppers z Anną Jantar? Pewnie młodzi ludzie już nie używają tego określenia, ale do spuentowania mojej playlisty pasuje ono znakomicie: groch z kapustą.

W tym przypadku nie ma znaczenia wykonawca czy uprawiany przez niego gatunek muzyczny.

Utwór musi mieć to coś, co sprawia, że mobilizuje mnie do pokonania kolejnych metrów, zachęca do jeszcze większego wysiłku oraz niesie przez drogi, dróżki, ścieżki i ścieżyny.

Wspomniany już profesor Karageorghis próbowałby pewnie znaleźć naukowe uzasadnienie dla moich wyborów, ale podejrzewam, że miałby problem, bo trudno doszukać się w nich jakiegoś głębszego sensu. Przynajmniej analizując to z zewnątrz.

Najważniejsze, że ta muzyka po prostu działa, a ponieważ nie jestem samolubem, chciałem podzielić się z tobą, Drogi Czytelniku, utworami, przy których najlepiej mi się biega. Zaczynamy od miejsca dziesiątego…

10. Frank Sinatra „My Way”
Uwielbiam tego gościa, bo symbolizuje dawno minione niestety czasy, w których nawet jeśli śpiewano piosenki o niczym, to robiono to z podziwu godną klasą. Dlatego Frank towarzyszy mi w każdy treningu, a gdy wspomina, że „żył pełnią życia, przemierzył każdą z dróg, a przede wszystkim zrobił to po swojemu”, staje mi się bliższy niż kiedykolwiek.

9. IRA „Londyn 8.15”
Na mojej playliście znajduje się kilka numerów najsłynniejszej radomskiej kapeli, ale ten darzę szczególnym sentymentem. Kiedy Artur Gadowski pyta: „Bo ile można szarpać się, bić o przetrwanie z każdym dniem?”, a później zastanawia się, czy może jednak warto znieść to mimo wszystko, przyspieszam kroku, by zmierzyć się z życiowymi wyzwaniami. Bo chyba warto.

8. Stanley Myers „Cavatina”
Genialny gitarowy utwór, który trafił na ścieżkę dźwiękową równie znakomitego filmu „Łowca jeleni”, dzięki czemu zyskał ogromną popularność. Biega się przy nim świetnie, ponieważ czuć w tej muzyce przestrzeń i wołanie o wolność. Gdy rozlegają się pierwsze akordy „Cavatiny” znikają skurcze mięśni czy ukłucia kolki.

7. Red Hot Chili Peppers „Scar Tissue”
Chłopaki z Kalifornii potrafią dać czadu, ale akurat w tej balladzie mocno się wyciszyli, dając pole do popisu fenomenalnemu gitarzyście John Frusciante. Ależ on pięknie gra! I jak się przy tym znakomicie biega. Musicie przekonać się sami.

6. Muzyka z „Miasteczka Twin Peaks”
Ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Angela Badalamentiego odegrała ogromną rolę w budowaniu klimatu kultowego serialu Davida Lyncha. Robi wrażenie do dzisiaj, o czym przekonałem się biegnąc pewnego zimowego poranka przez zamglony i jeszcze dość mroczny las. Gdy w słuchawkach rozległa się ta charakterystyczna, lekko niepokojąca melodia, poczułem ciarki na ciele. I na wszelki wypadek zwiększyłem tempo.

5. The Cranberries „Dreams”
Od wielu lat lubię ten irlandzki zespół, kiedyś miałem nawet przyjemność posłuchać na żywo Dolores O’Riordan i jej partnerów. „Dreams” jest jednym z kilku utworów The Cranberries, które regularnie towarzyszą mi w bieganiu, ale chyba najlepiej mobilizującym do wysiłku. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Po prostu tak już ma…

4. Alicia Keys „Empre State Of Mind”
Teoretycznie jest to singiel rapera Jaya Z, z gościnnym udziałem Alicii Keys, ale spójrzmy prawdzie w oczy – to jej głos nadał siłę utworowi sławiącemu Nowy Jork. Przynajmniej według mnie, a mogę być nieobiektywny, ponieważ bezkrytycznie uwielbiam amerykańską wokalistkę. Marzę, że ktoś kiedyś tak zaśpiewa o moim rodzinnym Radomiu. Na razie pozostaje mi biegać przy „Empre State Of Mind”, a trenuje się przy tej piosence znakomicie. Może podświadomość chce mnie w ten sposób przygotować do startu w maratonie nowojorskim?

3. Berlin „Take My Breath Away”
To jedyny znany utwór tego amerykańskiego zespołu, ale nawet gdyby Berlin nie stworzył nic innego, dzięki „Take My Breath Away” i tak przeszedłby do historii. Nastrojowa piosenka z kultowego dla mojego pokolenia filmu „Top Gun” zapewnia potężną dawkę energii i nostalgii, a gdy przypomnę sobie scenę z młodym i zabójczo przystojnym Tomem Cruise, który siedzi w pięknej skórzanej kurtce na motocyklu, a nad jego głową przelatują myśliwce F-14, aż chce się biegać. Do upadłego.

2. Carlos Santana „Samba Pa Ti”
„Kiedy nagrywałem ten utwór, nie myślałem o niczym. To były czyste emocje” – wspomina w jednym z wywiadów legendarny gitarzysta. Nic dodać, nic ująć. „Samba Pa Ti” jest dowodem na to, że rozdzielając talenty, Bóg potraktował pewnych artystów lepiej od innych. Jeśli nie wierzycie, załadujcie ten kawałek do odtwarzacza i posłuchajcie go biegnąc po łące o wschodzie słońca.

1. Louis Armstrong „What a Wonderful World”
Tytuł tego utworu mówi wszystko. A ja, dzięki bieganiu przy jego dźwiękach, zrozumiałem, że świat jest jeszcze bardziej cudowny, niż mi się wcześniej wydawało.

Rafał

6

  • Idealne zestawienie 🙂

  • Ciekawa lista. Niektóre z pozycji jakoś nie kojarzyły mi się do tej pory z muzyką idealną do treningów. Jednak dzisiaj sprawdzę wszystkie 10! 🙂

  • Ja słucham audiobooków, dzięki temu pokochałam bieganie. Muzyka nawet ta najbardziej ulubiona tak nie motywowała jak fajny kryminał.

  • Karolina Widła

    Świetny styl prowadzenia bloga ! Przyjemnie się czyta 😉 a „Sambą pa ti ” to jeden z moich ulubionych utworów !
    http://kingandqueen.pl/blog/245

  • Klaudia Sikorska

    Jest mi głupio bo żadnej z tych piosenek nie znam ,no może słyszałam je kiedyś ,ale tak kiedy przeczytałam tytuły to w głowie takie wielkie NIC. No cóż bywa… Biegać chcę zacząć od marca albo wtedy kiedy nie będzie już śniegu, więc jeśli się nie pogniewasz przesłucham i może później dodam te piosenki do mojej playlisty 🙂 Bo tak w ogóle kiedy jestem na zewnątrz uwielbiam słuchać muzyki 🙂
    Pozdrawiam K.

  • Kiudlis

    Muszę wypróbować te piosenki podczas mojego treningu 🙂 Świetny post 🙂

    Kiudlis.blogspot.com